| ||
|
Czytasz wiadomości znalezione dla frazy: Sernik doskonały
|
| Szukaj:Słowo(a): Sernik doskonały |
to prawda... tzw. kabaret, można rozpatrywać tylko w kategoriach satyryczno- humorystycznych, niestety w przypadku wielbicieli dobrego jedzonka przeważa humor wisielczy. Ciągle nie potrafię znaleźć właściwego miejsca w Bstoku, by zawsze, bez względu na porę i pracującą akurat na swej zmianie obsługę, zjeść coś dobrego. Może to zbytnia wybredność? Możliwe... jednak to ja jestem klientem, niestety... Ostatnio nie miałam wiele okazji na smakowanie delikatesów w knajpkach, ale świetnie pamiętam swoje kilkakrotne odwiedziny w restauracji Adler w Wawie. Knedel w sosie śmietanowym z kurkami, sałatka z szparagami i krabami (czy to z były kraby?), zasmażana kapusta, gicz cielęca, doskonała słodka ciemna musztarda, a nawet sernik z sosem wiśniowym były niezapomniane (mimo, iż ze słodyczy najbardziej lubię sałatkę z tuńczykiem). Polecam wszystkim, którzy lubią dobrze zjeść mając do czynienia ze słusznymi porcjami :-) mam nadzieję, że nic się tam nie zmieniło, chociaż ostatnio Adler dostał tylko cztery gwiazdki w rankingu Polityki |
Moi znajomi przepadaja za żurkiem. Nie wiem tylko czy dostaniesz zakwas! ekologiczna biała kielbasę itp., kochają śledzie w śmietance (śledzie muszą być doskonałe - nie z francuskiego supermarketu). Polski Lisner jest bardzo dobry. Na deser koniecznie makowiec albo chociaz coś z makiem, może też być od biedy sernik. Mile widziane są grzyby marynowane np.kurki które we francji są rarytasem... Polskie naleśniki z serem i rodzynkami też mają dobrą konotacje |
Ja też przestaję powoli kupować w tej cukierni, od czasu, jak latem udało się mojej siostrze zakupić skwaśniałe ciasto jogurtowe (ale tutaj obsługa je wymieniła i było ok, więc nie mam żalu). Jednakże ostatnio w niedzielę chciałam kupić połowę z kawałka sernika (tak na oko cały kawałek miał wagę 1 kg), a pani obsługująca odmówiła mi ukrojenia połowy, twierdząc że już jest koniec dnia i one nie mogą mi odkroić takiego kawałka. Na mój argument, że pierwszy raz w życiu spotykam się z tego typu zachowaniem, pani odparła, że taki ma nakaz od właścicielki i tyle. Dodam, że w sklepie było kilka osób i doskonale słyszeli, w jaki sposób obsługa się do mnie zwraca. Zagotowałam się, kupiłam w końcu inną "końcówkę". Ale więcej tam nie pójdę. |
przepraszam za milczenie, ale zaszylam sie przed Swietami w gorach i dopiero teraz poczytuje zalegle watki:). pewnie zrezygnowalas z pieczenia tego smacznego torciku, ale co sie odwlecze... nie robilam tego tortu, ale rozpoznaje jego sens. pieklam podobne, a i ostatnio zmagalysmy sie z dziewczynami z forum z pieczeniem czegos podobnego(tort ormianski:). otoz, kruche blaty trzeba upiec oddzielnie. analizujac przepis wnioskuje, ze wyjda kruche, raczej kamiennie twarde:) placki, ktore po przelozeniu masa pieknie miekna, ale potrzebuja na to czasu. badz cierpliwa - po pierwsze wytrwale rozprowadz ciasto na spodzie tortownicy - maja to byc b.cienkie placuszki i az 5 ich, wiec ciasta dosc malo, ale tak ma byc:), po przelozeniu masa odczekaj spokojnie chociaz 1 dzien. po 2 dniach na pewno bedzie wspaniale:). jak odetchne troche od swiatecznych delicji upieke i ja ten torcik(morele sa doskonale w kruchych ciastach, uzywam ich na spod sernika). to sa bardzo wdzieczne, choc nieco pracochlonne wypieki. powodzenia:) a jak bedzie smakowalo, podam Ci przepis na wiejski placek 'spod kamienia', gdzie takie 'skamieniale' placki przeklada sie smietana utarta z cukrem. tez wyborne. pozdrawiam swiatecznie:)) |
Zgadzam się,przede wszystkim przygotowując sernik wiedeński nie należy rozpuszczać masła,trzeba je ucierać w makutrze z cukrem,a gdy już masło będzie puszyste dodaje się po jednym żółtku ,stopniowo ,cały czas ucierając.Zasada jest prosta,aby uzyskać efekt puszystego,rozpływającego się w ustach sernika wszystko robimy ręcznie,używamy tylko masła,świeżego twarogu(nie mielonego,bo te zawsze są z dodatkiem mleka,a czasami wody)jajka muszą być też świeże,więc nie z hipermarketów.A jeżeli chodzi o puszystość ciast nawet z dobrych cukierni,to Cię rozczaruję oni używają zawsze sztucznych spulchniaczy wiem to od cukiernika,który zaczynał u Biklego,a teraz pracuje w Paryżu w hotelu ***** Nawiasem zdradził nam wiele"kruczków"mniej lub bardziej etycznych.Nie chwalę się,ale moją kuchnią jest zachwycony,gościmy Go co 2-3 lata.Reasumując wspaniałe efekty uzyskuje się tylko ręczną robotą i świeżymi doskonałymi produktami(np.ciasto nie będzie doskonałe,gdy zamiast masła użyjemy margaryny,a zrazy nie będą pyszne,gdy zrobimy je z wołowiny z kością). |
Tiramisu A ja robię z 400 ml śmietany 30% , którą ubijam , 1/2 szklanki cukru pudru , 1/2 kg sera na sernik Piątnicy , dodaję 3 łyżeczki rozpuszczonej i podgrzanej żelatyny . Bez jajek . Doskonałe z ciemnym biszkoptem który kupuję w Kauflandzie . ( Produkowany w Czechach ) Jest super. |
jewta napisał: > W związku z tym apelujemy iż > potrzebne są pełne zapału do pracy pary rąk,nóg i głów:)) > ( za friko) .Jest to również doskonała okazja aby spotkać sie w gronie > forumowiczów i pooglądać na żywo snooker w WIELKIM wydaniu. > Jewto szanowna :) Na mnie zawsze można liczyć !!! Apteczkę zorganizuję ( co by prozacu było pod dostatkiem ), o'serniki upiekę i przyjadę na 1000% |
2goszówko. Jesteś uber alles )) takie coś z miodem i mięsem, to mama potrafi robić. smaczne. tylko chyba to karkówka albo schab? A ja umiem doskonała kartoflankę z suszonymi grzybami. I naleśniki - do wyboru smakowiciej i do koloru. I sałatki. I kanapki. I pierogi ruskie. I te inne też. i sernik. I pomidorówkę. I więcej grzechów nie pamiętam, za te i za inne serdecznie Groszka pzrepraszam |
Poleczko, mnie tez nie bedzie na swieta w kraju, ale mamy tutaj (Massachusetts) doskonaly sklep polski gdzie robia cudne wypieki, wiec sie pociesze szynka, sernikami i mazurkami. Dobrego sernika to ja tutaj nie zrobie bo niestety nie maja takiego sera w kawalku. No coz. Jajeczka tez sobie sama bede malowala, no z tesciowa, ktora zreszta ubostwiam. Ja to nie wiem czy czuje male, czy nie, czasami cos mnie tam w srodku laskocze, ale brzuszek widac jak sie rozbiore,a w pracy sie maskuje. Jeszcze nikt nie wie, powiemy tesciom w swieta. Poza tym czuje sie rewelacyjnie, zadnych boli, energii tyle, ze gory przenosic. Wrocilam do cwiczen, ktore zarzucilam w I trymestrze, bo bylam okropnie zmeczona, zaczelam jezdzic na rowerze, ostatnio zrobilismy sobie 50km wycieczke. Lekarz pozwolil dopoki brzuch nie bedzie zawadzal, na razie nie zawadza, a my rowery uwielbiamy. Juz tak czekam na kopniaczki. Mialam w zeszlym tygodniu USG w 16 tygodniu, dzidzius najpierw siedzial na pupie ze skrzyzowanymi nozkami, pozniej sie powiercil, odwrocil do nas plecami i tylesmy go widzieli, nie pozwolil zagladnac co ma miedzy nogami. Lekarz przepisal nastepne USG za 2 tygodnie, wiec znowu sprobujemy go rozszyfrowac. Zycze wszystkim spokojnych, radosnych swiat Nadziei ))) |
Wiesz doskonale co =) Mikan nie wie, to jej napisze: nazywa sie to trifle (info dla pluskat: charlotte russe), sklada sie z (od gory): warstwy bitej smietany, warstwy kremu budyniowego (custard), warstwy ciasta biszkoptowego a na samym dole galaretki z owocami (do wyboru: maliny, truskawki, owoce cocktailowe). Jest rowniez wersja czekoladowa. Deser dla Michala absolutnie zakazany, dla mnie - pierwsza slodkosc w zyciu, ktora mi naprawde smakuje (z wyjatkiem sernika) |
Janie (Kranie) Nie tylko Ty jestes "poszkodowana" fenomenem braku w sieci handlowej Kraju w ktorym mieszkasz przydatnego do sporzadzenia sernika bialego twarogu (sera). Ja tez. W czasach "utrudnionej komunikacji" z Polska (tzw.:stan wojenny) wyprobowalem sposob domowego "wyrobu" doskonalego surowca na sernik poprzez "osaczenie" (w woreczku lnianym) dostepnego na calym Swiecie twarozku homogenizowanego. Troche roboty - fakt, lecz w odroznieniu od "polskiego" sera otrzymanego w ten sposob produktu nie trzeba mielic przez maszynke lub przeciskac przez praske do kartoflanego "püree" - jest od razu gotowy do spozytkowania jako "baza sernikowa" po dodaniu kilku kropli soku z cytryny. Latwiej "przywiesc z Polski" - wiem!, ale jak sie "bardzo chce" a w zamrazarce tylko ....kostki lodu (he, he) - szybciej i bezbolesniej (przez noc) masz z czego zrobic niz...wyprawa do Kraju z Norwegii Niech Ci sernikowy "smak" towarzyszy w ciagu calego dnia pozdrawiam,- tom |
Sernik na zimno /Kuchnia pełna cudów_M.Terlikowska - prosty i szybki w przygotowaniu - doskonała, zwarta konsystencja - pyszny! SKŁADNIKI: - 800 g twarożku homogenizowanego (naturalnego lub waniliowego) - 25 dag masła - 1 i 1/2 szkl. cukru pudru - 2 żółtka - 1 jajko - 1 op. cukru waniliowego (albo ziarenka wanilii) - 3 płaskie łyżeczki żelatyny - 1 szkl. mleka - 2 op. galaretki owocowej - herbatniki - truskawki WYKONANIE: - miękkie masło utrzeć z cukrem pudrem i cukrem waniliowym (wanilią) - dodawać stopniowo żółtka, całe jajko, twarożek, żelatynę (namoczoną w ½ szkl. zimnego mleka, dodaną do ½ szkl. mleka gorącego, ostudzoną) - wlać do tortownicy wyłożonej herbatnikami - zastudzić w lodówce (ok. 3 godz.) - udekorować truskawkami - zalać chłodną galaretką (ja dwie torebki galaretki rozpuściłam w 2 i 1/2 szkl. wody) szcegóły tutaj |
Ciasteczka... Nie ma to jak pyszne ciasteczka i gorąca doskonała kawa. Ciasteczka czekoladowe, albo dobry sernik, albo ? A kawka z dobrego ekspresu , aromatyczna z niewielką śmietanka... To wypogodzić potrafi i największego malkontenta. trudny Jakie ciasteczko lubisz do kawy? |
Witam. Doskonale rozumie co masz na myśli mówiąc, że masz dwie lewe ręce bo ja również należę do tej grupy. Nie przejmuj się , podaję Ci przepis na pyszny sernik, który nawet mi sie udaje.Oto on: SERNIK Z BRZOSKWINIAMI CIASTO: 1x margaryna Kasia 3 szkl. mąki krupczatki 3 łyżki cukru pudru 3 łyżeczki proszku do pieczenia 3-4 żółtka Zagbieść ciasto i podzielić je na dwie części. Jedną częścią wyłożyć forme do pieczenia ciasta, a drugą część ciasta włożyć do zamrażarki, aby stężałao. SER: 50 dag. twarogu (zmielonego) 0.5 szkl. cukru pudru 0.5 kostki margaryny 2 jaja 1 budyń śmietankowy 1x śmietana (mały kubeczek) rodzynki aromat śmietankowy 1 puszka brzoskwiń Całe jaja rozmieszać z budyniem.Białka pozostałe z ciasta ubić na sztywno z jedną szklanką cukru. Zmielony ser utrzeć z resztą składników na jednolitą masę.Dodac rodzynki i aromat. Wylać masę serowa na surowe ciasto w formie. na ser ulożyć pokrojone w ćwiartki brzoskwinie (odsaczone z soku), a na nie ubite białka. Ciasto z zamrażarki zetrzeć na tarce do jarzyn na te białka . Piec ok. 45 min. Po wystudzeniu posypać cukrem pudrem . Smacznego ! Przepraszam za chaotycznośc w tekście ale mam nadzieje, że serniczek będzie udany; w rzeczywistości jest prosty w wykonaniu . Powodzenia ! |
Sernik - puszysty sernik z prawdziwego, niemielonego twarogu, który robi się jakieś 20 minut i do pieca. I zupa pomidorowa z bananem. Brzmi ryzykownie, ale jest doskonała, a najlepsza teraz w sierpniu, jak pomidory są pełne i mają okrągłe, ciepłe brzuszki. pozdrawiam, Jeżówka. |
a może szybki sernik wiedeński ?????? 1/2 kg.twarogu (doskonale nadaje się 3 krotnie mielony), 1 czubata łyżka mąki ziemniaczanej,1 szklanka cukru,1/2 kostki masła, 4 jajka,cukier waniliowy lub olejek migdałowy,bakalie. Wszystko razem wkładam do miski - oprócz białek - i bardzo starannie miksuję. Ubijam białka ,do masy dodaję bakalie a przed włożeniem do pieca dodaję białka i delikatnie mieszam z masą(łyżką) Piec około 50 min. Naprawdę robisię szybko i jest bardzo smaczny. |
Danusiu, ja jeszcze do nadzienia wracam: radziłabym dodać pokrojony w drobniuteńką kosteczkę i podsmażony troszeńkę boczek wędzony gotowany lub wędlinę o nazwie wędzonka chłopska. A co do twarogu, bez problemu nadają sie wszystkie sery przeznaczone do serników, czyli już przemielone. Próbowałam też z serkiem twarogowym campiny i wyszły rewelacyjnie. Babcia mojego męża do nadzienia dodaje też szczypiorek posiekany, ja eksperymentowałam z koperkiem (jakoś mi bardziej pasował) i w każdym wydaniu smaczek cikawszy. Cebulka wyłącznie na oleju (najzwyklejszym - słonecznikowym) i to wrzucona na zimny olej i dopiero włączamy gaz, doprowadzając ją do złocistości doskonałej. I cebulkę razem z olejem na którym się smażyła i boczuś wraz z wytopionym tłuszczkiem dodajemy do ziemniaczków i twarogu. ] pzdr |
Najbardziej lubię dobre ciasto kruche. Więc: kruchy placek ze śliwkami i kruszonką (sezon nie ten!), mazurek z kajmakiem, klasyczne ciastka kruche 3 2 1 i tarta z cremem brulee - przepis na nią podaje Dziuunia w galerii. Ta tarta to jest połączenie dwóch rzeczy, które lubię najbardziej na świecie. Uwielbiam też sernik. Inspirację czerpię głównie z książek kucharskich, dużo piekę, dużo eksperymentuję, często coś zmieniam choć mam parę przepisów na ciasta, które, moim zdaniem, nie wymagają żadnych modyfikacji bo są po prostu doskonałe:) |
Doskonale cię rozumiem, mnie też szlag mało nie trafił jak w wigilię moja teściowa chciała nakarmić mojego ośmiomiesięcznego wówczas synka ciastem z bitą śmietaną i sernikiem! Ale jak chciałam dać jej pieskowi mleko niedopite przez dziecko to odmówiłaze stwierdzeniem, że jeszcze go brzuszek rozboli (pieska!). A tak w ogóle to synka wsadziłaby do kojca ze szczeniakami, żeby się hartował zarazkami i żeby pieski (!) uciechę miały! Dużo by jeszcze wymieniać, ale cóż... Dobrze, Ze mieszka w innym mieście i do nas nie przyjeżdża (bo pieski same w domu nie zostaną). |
On-line cooking mi do glowy nie wpadlo, popatrz. A w sumie mam nawet kamere internetowa, wystarczyloby zaniesc laptopa do kuchni... ;) Ale wiele razy przychodzilem w gosci ze skladnikami, albo na imprezy u znajomych i pieklem ciasto w trakcie zabawy. Kiedys ogolnie sie spotykalismy ze znajomymi w ten sposob, ze kazdy przynosil skladniki i kolacje robilo sie wspolnie, doskonale sie przy tym bawiac :) Chociaz jak pomysle z drugiej strony, to taka sesja na sieci bylaby nudna - staram sie upraszczac maksymalnie wszelkie przepisy, zeby sie nie przemeczac :> Nie mam tez obiekcji przeciwko ciastom z proszku - musze pierwsze zrobic od zera ze skladnikow, a jak juz sobie udowodnie ze potrafie, to czasem w ramach oszczednosci czasu kupuje jakies w proszku. Na pewno niedlugo musze sie wziac za pieczenie pierniczkow na swieta, one jednak musza odlezec kilka tygodni zanim sie zrobia dobre. A poza tym robiac powyzszy sernik odkrylem przepis na kruche ciasteczka - okazuje sie ze to, co pieklem wczesniej, bylo z przepisu na ciasteczka pol-kruche. Z tego powodu lubie swieta - nikt sie nie dziwi, ze pieke, a ja naprawde lubie :) |
Ja lubię jeść... jajka - nie jem przez cały rok, tylko w święta, takie z pieczarkami :) I pasztet moje mamy - doskonały (przez cały rok jem warzywa, a w święta pasztet). Tylko te dwie potrawy mogły by być, jak dla mnie. U nas nigdy w święta nie ma obiadu - moja rodzina pochodzi ze świętokrzyskiego (grzech w święta pracować, jak mawiała moja babcia :) Nie ma również mazurków - są serniki, żurek etc. Jem wszystko w sporych ilościach (nie tyję :) Na szczęście idę odwiedzić rodziców i teściów, więc w domu tylko sałatki i schab ze śliwką.
|
Kuchnia włoska, zwłaszcza makarony i pasty :) Ostatnio jeden z najprostszych przepisów - całość przygotowuje się w 10 minut, bo tyle czasu trzeba aby ugotować makaron, robi wśród zaprzyjaźnionego kręgu łasuchów furorę, zakładając, że lubi się czosnek i pietruszkę - służę przepisem dla zainteresowanych. I sernik, w każdej postaci, choć przyznam, że zdominowany czasowo zostaje przez ciasto marchewkowe. W pełni popieram chrupanie owsianych ciasteczek, polecam również uwadze włoskie biszkopto - sucharki naszpikowane dodatkami - od czekolady, orzechów, migdałów po skórkę pomarańczową - cantucci. Doskonale komponują się z Vin Santo :) Dario13 na pociechę dodam, że ja też nie jestem uzdolniona kulinarnie, czasem przypalam wodę a czasem nie wiem jakim cudem potrafię przygotować potrawę wymagajacą daru czynienia kulinarnego cudu. Jednym słowem - ruletka ;-) Nie każdy ma moc przelewania uczuć i magii tworzenia jak bohaterka z "Przepiórek w płatakach róży" :) |
Na obiedzie u szwagierki:barszczyk czerwony z jajkami na twardo,kaczka wyluzowana (jak ktos nie wie - to z usunietemi ze srodka kostkami,) z figami,śliwkami,rzeczywiscie doskonala do tego salatka z czerwonej kapusty,kartofelki z wody (zjadlam jeden), na deser kompot z ananasa z lodami,kawa,sernik (juz niemoglam to dala "do domu"),do tego czerwone wimo chilijskie, tyupu cabernet - slowem calkiem niezly obiadek i nie ja gotowalam! |
Wtorek w kapusniaku Mzy od rana, ni to deszcz ni mgla, powoduje toto ,ze czlowiek jadacy rowerem (ja) jest caly przesiakniety i wilgotny, brrr. Teraz juz w domu i nic mnie stad nie wygoni. Wieczorem przychodza babeczki na plotki, zrobilam gotowany sernik (nowosc, sama jestem ciekawa jak bedzie smakowal) bedzie jeszcze tarta jarzynowa. Na naszych spotkaniach probujemy nowych przysmakow i jesli smakuja ,wprowadzamy do domowego menu. Moniu, ciesze sie ,ze dalas glos, wspolczuje z powodu dolow i rozumiem Cie doskonale. Pojecz sobie i ponarzekaj tutaj, nie mam nic przeciwko |
onlyju napisała: > widzialam ten sernik z marsem. zdycham na tym forum. > Ciesze się, że spotkałam kogoś kto mnie rozumie tak doskonale )) Tam można umrzec naprawdę. Naotwierac sobie wątków i tak siedziec, oglądać i w tym otoczeniu umrzeć, piękna śmierc |
jak jestem w Polsce to chetnie zajadam sie polskimi specjalami typu bigos, sledzie, wedliny, sernik, jablecznik itd. ale poza Polska w ogole nie mysle o polskim jedzeniu i wcale mi go nie brakuje. Nie jestem po prostu strasznym lakomczuchem i poza tym mieszkam we Francji a tu zarcie jest naprawde doskonale. |
Piernik jeśli jest tradycyjnie zrobiony na miodzie to po owinięciu szczelnie w folię albo po zamknięciu w szczelnej puszce czy innym pojemniku(w chłodnym miejscu)wytrzyma długo bez mrożenia.Inne ciasta jeśli są z kremem maślanym też można mrozić bez szkody dla nich.Nie można mrozić ciast z dodatkiem żelatyny (np.w masie)oraz ciast z dużą ilością wody(np.z lekką tzn.z niedużą ilością masła masą budyniową)Żelatyna zamrożona traci swoje własciwości i masa po odmrożeniu popłynie,a woda zawarta w masie zamrarzając tworzy kryształki lodu które też rozbijają strukturę masy i po odmrożeniu jest ona wodnista. Niektórzy mrożą też serniki,ale wg mne zbyt dużo smaku tracą na tym i ja tego nie robię.Za to np.drożdżówki z serem doskonale znoszą mrożenie. |
Nie należy piec w termoobiegu biszkoptu bo nie lubi przeciągów. Dotyczy to wszelkich delikatnych ciast, które muszą rosnąć. W termoobiegu piekę wszelkie mięsa, tak w folii jak i w naczyniach lub na blaszkach. Piekę też zapiekanki, lazanię, ciasta drożdzowe i kruche, serniki (z wyjątkiem wiedeńskiego). Doskonale też suszy się grzyby (150 st. i uchylone drzwiczki) |
Zmiksowac:). Dająć ziemniaki nie dawajcie już budyniu, będzie wtedy taki mniej ciężki,a bardziej "sypki". Nie trzeba tez dawać proszku do pieczenia, bo sernik i tak zawsze opada. Proszek daje sie do ciast, które mają urosnąć. Na spód ciasta doskonale nadają się zwykłe herbatniki. I wg mnie niezbędny jest olejek migdałowy:) |
w grupie jakos tak razniej byc niedoskonalym)))a ja czekam na przyjazd moich rodzicow, ktorzy przejechali juz 400 km, zeby sie z wnukiem zobaczyc, zostalo im jeszcze 100)))upieklam sernik, robie teraz salatke owocowa, wydalismy mnostwo pieniedzy na zakupy w tesco i nic takiego nie kupilismy, troszke jedzenia na te kilka dni. Jutro moja położna, z ktora sie zaprzyjaznilysmy od porodu Szymka przynosi tiramisu. ma je sama upiec na urodziny szymka , uparla sie, ze zrobi i juz. Buziaki dla wszystkich marcoweczek))))Kasia |
aż mnie się głupia scenka w głowie wylęgła... jesteśmy razem na obiedzie. ja jem pyszny rosołek - Ty doskonale zbilansowane super odżywcze sucharki. ja - kotlecik, surówka i ziemniaczki - Ty kolejnego sucharka. na deserek mam sernik - Ty znów sucharek. chciałoby się może serniczka i kotlecika ale Twój układ pokarmowy od dzieciństwa jedzie na sucharkach. i nic innego nie trawi. sucharki mają wszystkie potrzebne witaminy i mikroelementy więc nie ma co narzekać, prawda? ostatecznie badania na temat wpływu sucharków na organizm są najczęściej przeprowadzane przez ... producentów sucharków. i sucharki są doskonałe. a mój rosół, kotlet i sernik to trucizny gorsze od arszeniku. ale ja nie chciałabym jeść sucharków. a mój pies musi. bo mu żołądek do sucharków przyzwyczaili. i jak zje kawał mięsa to ma gigantyczną sraczkę. |
Wydaje mi sie (tez jestem z Twojego pokolenia) ze masz poczucie niesprawiedliwosci (ja sie narobie, a ta tylko pistacje stawia) i tu tkwi sedno. Ja doskonale rozumiem Twoja siostre-bardzo lubie gotowac-ale nienawidze przyjec. Dla niej imieniny i urodziny to jest jej swieto, a nie pretekst do robienia czegos czego nie lubi. Pomysl z wlasnym sernikiem jako prezentem jest super. Malzona nakarm przed wyjsciem, siebie tez. Znajomymi siotry sie nie przejmuj-wszak to jej znajomi. Trakruj ja jak siostra-kocham Cie to przyszlam z prezentem jaki Ci sie najbardziej przyda w tej chwili, przyszlam bo chece z Toba swietowac a nie na wyzerke i porownywanie standardow. Wystarczy zmiena nastawienie zeby te dwa dni zamienily sie w przyjemnosc. |
Ja lubie czasami zamiast twarozku do smarowania zageszczony jogurt. Duze sitko wykladam zmoczonym gestym plotnem, lub zlozona gaza wylewam jogurt, czekam az troche obsiaknie, zwiazuje rogi i zawieszan na dlugiej drewnianej lyzce nad wysokim garnkiem. Rano do miseczki i jest pyszne smarowadlo do kanapek z warzywami. Uzywam tez tego do robienia tzatzykow, lodow, deserow, sernika na zimno. A serwatka jest doskonalym, klarownym napojem. |
Doskonałe formy ciasta i podania na stół są ze szkła żaroodpornego. Są bardzo estetyczne, można kroić ciasto bez obaw, łatwo się myją. Niektóre mam ponad trzydzieści lat. Piekę w nich tarty, szarlotki, serniki i wszystkie inne ciasta. Keksówki używam do pieczenia ciasta i mięsa mielonego (posztetopodobne), a na dużej formie z wyposażenia Amici - frytki, cista owocami, kruche. Zawsze zastawiam i podaję wypieki w formie. |
U nas zwykle rodzice przynoszą właśnie ciasta własnego wypieku, jakieś torty, serniki na zimno, galaretkowce itd. Wszystkie pachnące świeżością, aż ślinka cieknie. Nikt jednak nie czeka na rodziców z konsumpcją, bo panie wychowawczynie same wiedzą doskonale, które dziecko na co ma alergię. Ale maskotek jeszcze nikt nie przyniósł, ech, chyba ja też zmałpuję |
Znam to doskonale - niestety. Jak się poczyta moje stare posty to.... Dzieciak kończył rok i jadł kilka produktów, przy tym skóra pozostawiała wiele do życzenia, a za nami były 2 pobyty w szpitalu. Z tą może jedną różnicą, ze bardzo szybko trafiłam do obecnego lekarza. Jednak lekarz to nie wróżka i sami musieliśmy dochodzić do tego co dziecko uczula (u nas akurat tragedia była po płatkach mydlanych i wodzie z kranu). Córka była w naprawdę ciężkim stanie, choć w tej chwili okazuje się że nie tak złym, bo przynajmniej nutramigen nie uczulał. Z czasem to mija - zarówno alergia pokarmowa jak i bezsilność. Powoli wychodzi sie na prostą i uczy rozpoznawać się pewne objawy, a pewne w ogóle olewać. Dziś moja córka zdmuchiwała 4 świeczki na torcie - a tortem był sernik na zimno m.in z truskawkami. Nadal uczula ją chemia w jedzeniu, ale to nie jest już taki problem. A że ci ciężko - rozumiem. Jedyne co mogę powiedzieć to wytrwałości - będzie lepiej. Kruffa |
Bułeczki malinowo – jeżynowe 30 mąki, 15 dag cukru, opakowanie proszku do pieczenia, 3 jajka, 40 dag podwójnie zmielonego twarogu lub specjalnego serka do serników, po 6 łyżek mleja i oleju, 15 dag gęstej kwaśnej śmietany, torebka budyniu waniliowego, po 15 dag malin i jeżyn, łyżeczka cukru pudru Mąkę wymieszaj z połową cukru i proszku do pieczenia. Do mąki dodaj jajko, około 15 dag twarogu, mleko i olej. Wyrób ciasto i podziel na 12 równych części. Z każdej części ciasta uformuj płaskie krążki o średnicy około 12 cm. Następnie blachę do pieczenia posmaruj delikatnie masłem lub margaryną. Na blasze ułóż wszystkie krążki ciasta. Śmietanę zmiksuj z resztą twarogu, cukru, jajek i proszkiem budyniowym. Do masy twarogowej możesz wlać kilka kropel aromatu waniliowego lub migdałowego. Nadzienie do bułeczek będzie miało lepszy smak, gdy dodasz do niego posiekane orzechy, migdały, rodzynki i inne bakalie. Z przygotowanej masy twarogowej zrób kleks na każdej bu4eczce. Maliny oraz jeżyny opłucz zimną wodą i dokładnie oczyść. Wysyp owoce na wierzch bułeczek. Całość piec około 20-25 minut w temperaturze 175 C. Wyjmij z piekarnika i posyp obficie cukrem pudrem Twarogowe bułeczki możesz udekorować bitą śmietaną i posypać wiórkami kokosowymi. Zamiast malin i jeżyn możesz wykorzystać inne owoce np. śliwki, wiśnie, jagody, morele. Lekkie bułeczki to doskonały, letni deser do popołudniowej herbaty czy kawy. |
ja mam. nie wyobrażam sobie, że mogłabym nie mieć. w makutrze robię większość ciast, biszkoptowych i ucieranych, a także sernik. używam jej też do robienia mas do tortów, nadzienia serowego do naleśników i ucierania - przemielonego !- maku z bakaliami. używam drewnianej pałki i zwykłej trzepaczki - bardzo rzadko się zdarza, żebym ubijała pianę mikserem. czasem używam miksera do ucierania jajek/żółtek z cukrem, ale jeżeli przepis "zaczyna się" od tego, żeby utrzeć masło czy margarynę - to zawsze biorę makutrę i pałkę. prawdę mówiąc, po pewnych doświadczeniach z mikserem mam wrażenie, że w makutrze robi się wszystko prościej i ... szybciej. i nie ma dużo rzeczy do zmywania. makutra jest ciężka i zajmuje sporo miejsca, ale wg mnie daje doskonałe efekty. z pewnością we współczesnej kuchni nie jest "niezbędna" - ale ja niektórych rzeczy po prostu "nie umiem" bez niej zrobić. pzdr, M |
Nie bójcie się, używajcie, są naprawdę dobre. W tej chwili mam tortownicę (sernik wyszedł świetny), formy keksowe - pierniki też doskonałe. Ostatnio mąż dokupił nieco wiekszą na szarlotkę Nie używam przy pieczeniu żadnych "smarów", bułki tartej, mąki, itp. Po wyjęciu ciasta, foremki myję pod bieżącą wodą i wycieram do sucha. Nie ma na nich żadnych śladów używania. Ganc noje! |
Sernik > piszesz niestety głupoty - to Sauron wykuł Jedyny Pierscień, aby rządzić pozostałymi, powierzonymi poszczególnym rasom w celu zachowania równowagi sił. Postac Golluma jest według mnie najbardziej wyrazistą i duchowo najbogatszą postacia LOTR - pokazuje nadobitniej wpływ Jedynego na psychikę istot żywych. Tragizm postaci Golluma jest jasny i czytelny - ma on wciąż resztkę sił, by czasem wracać do roli Smeagola ... Tolkien doskonale pokazał wewnetrzną walkę Golluma - poza tym potrzebował go do unicestwienia Pierścienia ... Na przyszłość proponuje dokładniejszą lekturę LOTR - to naprawdę wspaniała ksiązka. |
muscovado napisała: > I masło moze być twarde... > Wrzucam wszystko do miseczki i wyrabiam ręką, ale krótko! I to jest cała filozofia KRUSZONKI ! 3 skladniki w mniej wiecej rownych objetosciach, szybko polaczone / posiekane nozem. Mozna uzyc noza malaksera, dosc dobrze sprawdzaja sie tez wyrabiaki zwyklego miksera o ile do polaczenia skladnikow uzyjemy wysokiego, cylindrycznego naczynia. To co niszczy kruszonke jak i wszelkich ciast kruchych, tart, etc.. to... cieplo rak jesli juz ich musicie uzywac to tylko do "podgarniania" pod noz. Mozna przygotowac wieksza ilosc i zamrozic, doskonale sprawdza sie jakos spod do sernika itp. darek |
bardzo sie spieszylam z pieczeniem ciasta, bo ostatnio sprawdzam po kolei jedynie przepisy na bulki i zupelnie zaniedbalam slodkie:) majac w zapasie pudelko mascarpone i drugie z cream cheese postanowilam zrobic /z glowy/ sernik 'na predce'. mialo byc natychmiast, wiec na spod wbilam pokruszone/walkiem, w torbie:) biszkopty i herbatniki, zmieszane z roztopionym maslem - podpieklam. robot wyrobil szybko serki z 2 jajkami, 2 lyzkami budyniu smiet., 1 lyzka masla, troche statrej skorki pomaranczowej. na upieczony spod polozylam pokrojone cieniutko kwasne jablka, wymieszane z cynamonem i brazowym cukrem, na to serowa masa. pieklam 40 min, zaraz po wyjeciu z piekarnika okroilam brzegi od tortownicy/madra rada stad:), sernik nie opadl ani ani. dobry wyszedl, b.kremowy, dzis jeszcze lepszy z lodowki:)) a kajzerki z mniam/bajaderki/ i bulki z vega sa doskonale. jeszcze zrobie grahamki i zakladam piekarnie!:) |
nie zapominajcie o "pod aniłami"! do końca mych dni nie zapomnę jak moi amerykańsko-azjatyccy goście wzdychali nad półmiskiem wędlin w ww. lokalu. z zachwytu rzecz jasna! ale i bigos, i sernik tamże były doskonałe! "CK dezerterzy" to lokal godny polecenia - żeberka cudowne i takież pierogi. jeśli goście są "normalnie" polecam też "u babci Maliny" na Sławkowskiej - właściwie bardziej stołówkę-jadłodajnię niż restaurację, ale jedzenie wyborne, a i klimat - możliwe, że egzotyczny dla gości. w Krakowie jest z czego wybierać, a nawet jeśli by nie było, to i miasto obroni się samo! a! i koniecznie proszę się udać na Kazimierz, ale raczej na drinka lub Tokaj "z krana". ach... satysfakcja gwarantowana! pozdrawiam serdecznie. g |
pyszny chlebek piasia napisał(a): > Mamy doskonałe piekarnie, zdobywające nagrody na ogólnopolskich konkursach! to prawda. częstochowski chleb rzeczywiście jest niesamowity. Znajomi wielkopolanie ściągając tu w odwiedziny nie mogą się nachwalić. ta pachnąca, chrupiąca, idelanie spieczona skórka, delikatny miąższ... Podobnie masło (lokalne osełkowe) – jest wyjątkowe. (zaczyna mnie to nawet lekko irytować. ja tu przysmaki szykuję, serce całe w gotowanie wkładam, chucham, dmucham, próbuję, doprawiam, ścieram, tłukę, marynuje, a goście przyjeżdżają i wyłącznie chleb z masłem sobie życzą. zgroza.) W rezultacie krążąc pomiędzy wlkp i cz-wą, w jedną stronę wożę chleb i masło (coraz większe ilości) w drugą – wypieki z cukierni – makowce, serniki, pierniki itp., które z kolei tam są zdecydowanie smaczniejsze. |
przez wiele lat mialam Wigilie szwedzka , zasadnicza roznic jest to, ze my mamy postna wigilie a oni jedza miesa, kielasy , szynki juz dzien wigilijny i na wieczerze. Dla odmiany mam teraz polska Wigilie. Z domu wynioslam nawyk : skromnie, zeby nie obrazac tych, ktorych nie stac na wystawne jezenie, ale smacznie, zeby nikt nie wstal od stolu glodny. Tak wiec zaczynam oplatkiem , nastepnie dla zadoscuczynienia postnej tradycji dwa rodzaje sledzie( w smietanie i w oliwce) a do tego ziemniaki. A ze sledz lubi plywac , wiec ...;)))) Po chwili odpoczynku nastepuje kolacja wlasciwa: zupa grzybowa, pierogi z kapusta i grzybami, chwila odpoczynku i na stol wjezdza karp smazony. Po dluzszej chwili odpoczynku nastepuje deser : sernik, keks. Ostatnio uslyszalam , ze mam zrobic tort owocowy, ktory doskonale podkresli swiateczna chwile:-) . Tak wiec widzicie jest dosyc skromnie , ale nikt nie odchodzi glodny od stolu , a dla tych , ktorzy maja wrazliwa watrobe zawsze mam przygotowana herbate ziolowa . Ja tez nie jestem specjalnie zmeczona przygotowaniami, wiec Wigilie wspominam mile :-)))) Pozdrawiam K. |
Tydzien mnie tu nie bylo i wreszcie maialam duzo do czytania. Jakos sie mamy swiatecznie rozpisaly. Po pierwsze jestem bardzo pocieszona, zenie tylko Marysia jest ostatnio malym ryczacym potworkiem, który musi natychmiast dostac to co chce. ja tylko niestety na lzy nieodporna jestetm absolutnie i ona doskonale to wie. za to z tatusiem nie próbuje takich numerów jak ze mna. A rykczec potrafi popisowo. tez sie czasami zastanawiam co na to sasiedzi. u nas ostatnio piekna wiosenna pogoda a nasze spacerki ograniczaja sie jedynie do...piaskownicy. Marysia odkryla ze na swiecie jest cos tak fantastycznego jak piach , który mozna przesypywac, obsypywac siebie, wkladac do butów i zjadac przede wszystkim. a biedna mama w ciaglym pogotowiu, zby ten piach z buzi wygarniac. Wystarczy ze najedna sekunde spojrze w bok - juz cala buzia naladowana. Ale poza tym wszystko w porzadku. Mala jak zalapala chodzenie to caly dzien chodzi i przenosi zabawki z jednego pokoju do drugiego. Chowa je w róznych przedziwnych miejscach - np w pralce dzisiaj znalazlam jablko i kromke chleba ))). Ostatnio ulubionym slowem jest hopa hopa . czyli chce skakac a ja mam ja trzymac za rece. Apetyt jak zwykle wspanialy Musze sie przyznac, ze w swieta machnelam troche reka na alergie i dlam jej spróbowac sernika i babki - wiec i gluten i bialko jednoczesnie. Na razie , odpukac, nic sie nie zieje. Moze przeszlo????? jowita, nic nie wiedzialam o waszych planach wyjazdu do Slowenii. Zazdroszcze, to bardzo piekny kraj. szkoda tylko, ze na tak dlugo ((. Baedziemy tesknic. Zabieram sie do pracy. Buziaki Basia |
już łapiesz klimat herbaciarni tłumoku? "Czeka na Ciebie ponad sto rodzajów herbat,doskonałe ciasta domowego wypieku z niesamowitymi dodatkami (są tak doskonałe,że aż trudno je opisać ).Na sernik przyjeżdżaja do nas klienci z całej bez mała Polski." |
Cześć, jestem absolwentem Dąbrowszczaka matura '91. Po latach musze przyznać, że to były piekne czasy i z łezka w oku przeczytałem wszystkie posty. Nie pamietam wszystkich nauczycieli ale kilka postaci wryło sie w moja pamieć. Prof. Kluza - biologia, chodziłem do klasy biol-chem, przekazała nam niesamowity zasób wiedzy, studiowałem biologie Bochenka od deski do deski, przy okazji potrafiła zainteresować przedmiotem i dużo opowiedzieć o historii biologii, mieszkała w ogrodzie na tyłach szkoły i często ja spotykałem przeskakując przez płot, niezwykle sympatyczna osoba choć wymagająca. Prof. Synowiec - fizyka, moja wychowawczyni niesamowita piła, postawiała mi 2 na semestr za nieznajomośc wiersza o znakach zodiaku, byłem jej ulubieńcem bo 4 klasie zapuściłem brodę, pamiętam jak stawiała 2 za brak cyrkla na zajeciacj i jak ekscytowała sie włąsnym głosem wieszając na nas psy. Prof. Tarnowski - geografia należałem klubu egzotyk do dziś zostało mi zamiłowanie do pieszych wedrówek, w latach przełomu ustrojowego czesto mówił "teraz wszystkiemu winni są komuniści - nawet jak jest brudno na dworcu to komuniści" z przekorą bo sam miła lewicowe poglądy. Prof. Parka - wiadomo - miałem z nim jedną albo dwie lekcje ale pozostawił wrażenie człowieka z wielka klasą, jego syn chodził do równoległej klasy. Prof od PO nie pamietam nazwiska - niezwykły oryginał uczesany na "kłamczucha" i w okularach związanych sznurkiem, chodzl w poplamionych mundurach i czapce uszatce. Prof. Kiljanek - tłumaczyła nam chemie na schabowych i serniku opowiadała o synu Kamilu i bardzo fajne zającia Prof. Blachnicka - doskonale wykładała angielski i zapraszała nas do domu na zajecia przed maturą Prof. Biernacka - polonistka z klasą Prof. Mastalski - nie uczył mnie w D. ale wcześniej w SP7 człowiek legenda i oryginał jakich mało temat na odrębne opowiadanie ale przy okazji Dr nauk historycznych o ile się nie mylę Pozrawwiam wszyskich kolegów i piękne dziewczyny z klasy C |
na sernik - ser farmerski na tiramisu - mascarpone filadelfia jest doskonala, jako dodadek do miesnych sosow |
odkrycia kulinarne Podziele sie ze zglodnialymi plazowiczami paroma przepisami o zarciu ktore komponowalem przez przypadek (do ewentualnego wykorzastania). Nota bene wszystko co sobie przyrzadzam zawsze mi smakuje, mimo to moja polowka z zasady tego nie rusza i mawia "ty to jesz jak swinia". Kogo tematyka nie interesuje niech sobie wyciagnie piwsko z lodowki i przejdzie do pokoju goscinnego. 1. Zielone nalesniki. Wpadlem na nie, kiedy zabraklo mi maki ziemniaczanej, ktora zawsze dodaje celem uzyskania gumiastosci nalesnikow. Stwierdziwszy brak maki ziemniaczanej, wsypalem do ciasta nalesnikowego budyn pistacjowy. Wyszly przepiekne zielone nalesniki. Widzac zdumienie na zoninym obliczu, zaczalem sie smiac jak glupi. Oczywiscie ich nie tknela. 2. Brazowy sernik. Raz zabralem sie do sernika - robie to blyskawicznie. Wsypuje wszystkie surowce do wielkiego gra i mieszam (ser wczesniej traktuje tluczkiem do ziemniakow). Okazalo sie ze zabraklo mi troche cukru. Widzac na stole domowy sok wisniowy nie zawahalem sie ani przez moment aby go dolac do skladnikow. Uzyskalem przepiekna rozowa mase. Po upieczeniu sernik zbrazowial, ale w smaku byl klasyczny. 3. Grochowka z pszenica. Mialem kiedys resztke grochu. Stwierdziwszy, ze jest go zbyt malo na posilek, dogotowalem pszenicy i zmieszalem z grochem, dosyplem mnostwo przypraw uzyskujac doskonale zarcie. 4. Buraczana kapusta kiszona. Razu jednego zona stwierdzila, ze kupiona kapusta kiszona jest zbyt kwasna. Zeby ja oslabic, utarlem surowego buraczka i zmieszlem go z kapusta, ktora momentalnie przechwycila jego barwy. Pozostawilem to na jeden dzien w lodowce, zeby sie przegryzlo. Zona oczywiscie tego nie tknela. Ja pochlonalem wszystko. 5. Mieszanka cerealiowa. Bardzo smakuja mi platki owsiane, pszeniczne, z ryzem blyskawicznym i grysikiem ugotowane na mleku, bez zadnych dodatkow. Kompozycje tez zrodzil przypadek. 6. Nie wiadomo co. Kiedys mialem ostatnia lyzeczke kawy. Nie namyslajac sie wiele, dodalem lyzeczke herbaty "Yunan" i lyzeczke kakao. Po zaparzeniu dolalem mleka. Dalo sie wypic, choc nie za bardzo bylem swiadom co pje. Moja kuchnia czesto polega na szalonej improwizacji. Traktuje, to jako wyzwanie. |
Noblesse oblige... ... czyli Kotów Obcokrajowych Sztuka Rozpoznawania... ...czyli dalsze prowokacje Starego Prochazki ;-) Ten Prochazka to chyba w poprzednim wcieleniu też moderatorem jakimś był, bo wie doskonale jaki guzik nacisnąć, aby nożyce się odezwały... Jednym słowem sprytny on jest jak... jak kot własnie;-) I tak, Droga Publiczności, Sprytny.Prochazka zadyndał mi przed nosem hasłem "gatto". Zadyndał, zawstydził, zanęcił. Chyba mam podobnie, jak pewna Dorota z nadobnym kotem, co to "Słyszy sernik i jest;)"... - słyszę "gatto" i jestem :-) Link poniższy ustrzeże Was, Drodzy Zaułkowcy, przed tragicznymi omyłkami w wojażach zagranicznych... * Nie zamawiajcie przypadkiem 'macji' w Macedonii, choć brzmi to jak lokalna smakowitość; * w Niemczech, specjalnie w Bawarii, 'katza' unikajcie; * pamiętajcie, że 'kazh po bretońsku' to nie jest to, co w Polsce dworcowe bary serwują jako danie główne i najczęściej jedyne; * na Wyspach Owczych NIE spożyjecie pysznego sera zamawiając 'kettę'; * nie pogadacie we francuskich kawiarenkach internetowych ze znajomymi klikając uparcie na 'chat'; * rumuńska 'pisica' to NIE jest danie główne z psa... ...a łotewski 'kakis' - nie jest niczym paskudnym! Oczywiście wszystkie powyższe dla tubylców (oraz wzmiankowany na początku 'gatto') są tylko i wyłącznie poczciwymi Kiciusiami :-) Jeśli wybieracie się gdzieś indziej, kliknijcie po prostu tutaj: pl.wiktionary.org/wiki/Kot A ja zastanawiam się poważnie nad zmianą nicka... Gdyby kiedyś z FPruszków zniknął cat_s a pojawił sie walijski CATH (brzmi dumnie, nieprawdaż? i jakoś tak... hmm, monumentalnie;-) ) - to będzie to niżej podpisany... cat_s Hmmm. Cath... cath... Hmm, doprawdy - monumentalnie;-) |
no wlasnie o to, zeby zbytnio nie gloryfikowac w tym wypadku kuchni tylko dlatego, ze tam sie mieszka a niestety, my polacy mamy takie tendencje, ze byleby g.... oby z zachodu to juz lepsze od polskiego chodzi o to, ze wiekszosc nie tylko wlochow bedac w polsce podkresla, jakie to jest dobre ich zarcie a polskie na tak zawsze, z grymasem zjedza albo i nie ja jadac do wloch, francji, hiszpani czy wszystko jedno gdzie nie szukam zarcia polskiego, tu gdzie mieszkam od wielu lat nie wprowadzam na sile polskich potraw chyba, ze ktos jest szczegolnie zainteresowany ci co probowali sa zachwyceni polskim bigosem, polskim zorkiem, ogorkowa, polskim piwem, barszczykiem z uszkami, pierogami, smakuje im makowiec i sernik a polskie ciastka uwazaja za wspaniale, nie moge ich przekonac do polskich kielbas ale krakowska i kabanosy znaja doskonale, ostatnio kupilem wedliny z dzika i sarniny i to im posmakowalo nie mozna wiec powiedziec, ze nie lubia polskiej kuchni oni poprostu jej nie znaja z uprzedzenia, polskiej kuchni potrzebny jest odpowiedni marketing polska jako calosc ma kiepska opinie i to przeklada sie tez na polska kuchnie dam ci przyklad: jadam frutti di mare, jadam osrtygi, jadam muslingi jadam slimaki (zab nie) po francusku od dawna ale powiedzmy sobie tak zupelnie szczerze, co w nich jest takiego wspanialego ? pamietam jak kilka lat temu wzbudzilem sensacje w geant w w-wie, kiedy zjadlem publicznie mini osmiorniczke i komentarze za plecami, popatrzcie to polak z francji (choc wcale z francji nie jestem), dla wielu bylem w tym momencie niemalze idolem-swiatowcem a dla innych kompletnym, popisujacym sie glupcem albo snobem udajacym swiatowca poludniowcy to jedza bo tak sa wychowani a my bo lubimy sie troszke snobowac, bo to nalezy do dobrego tonu bo mozna jeszcze komus zaimponowac, tak tak w polsce i nie tylko, tylko niewielki procent to jada co innego humary czy raki, dobrze zrobione sa wspaniale, krewetki pod rozna postacia paluszki lizac teraz w modzie jest to japonskie suchi (pardon jak zle literuje) i spotyka sie zdziwienie - nie jadasz suchi ? a musze ? reasumujac - kochajmy wlasne zarleczko, bo naprawde jest wspaniale i cos z innych kuchni jesli naprawde jest dobre, no niech bedzie bardzo dobre wzbogacajac repertuar pozdrowionka |
mmbocian123 napisała: > imienniczko moja a daj mi przepis tak smakowicie piszesz i tym ciesie i rozowej > pianie latwe to jest? bo jak tak nie bardzo jestem doskonala:))0 pozdrawiam mag > da placek półkruchy z jabłkami i pianą 50dkg.mąki(krupczatka najlepsza),20dkg tłuszczu,10dkg cukru,4 żółtka,kilka łyżek śmietany,szczyptę soli,3/4torebki pojedynczego proszku do pieczenia.Nadzienie:1 kg jabłek najlepiej szara reneta ale niekoniecznie. Proszek do pieczenia mieszam z mąką.Mąkę siekam razem z tłuszczem jak są małe grudki dodaje pozostałe składniki i zagniatam szybko ciasto.Dzielę ciasto na nierówne części większą i mniejszą ta mniejsza część to 1/3 całego ciasta czasami trochę więcej sama zresztą wypróbujesz.Ciasto do woreczków i do lodówki przynajmniej na 30min. Wysmarowana blachę (30x22cm)wyklejam ciastem (tą większą częścią)dziobe widelcem i podpiekam przez 20do25 min w temperaturze ok.190stopni.W między czasie kiedy spód się piecze a póżniej studzi obieram jabłka ze skórki i ścieram na tarle o dużych oczkach.Następnie ubijam 3 białka pozostałe z żółtek z cukrem pudrem ja daję tak ok.5 łyżek cukru czasami trochę więcej ubijam na sztywna błyszczącą pianę tak sztywna że nie wypada z miski na koniec dodaje albo kisiel albo budyń malinowy,wiśniowy bez cukru.Podpieczony,wystudzony spód smaruję 1 białkiem i na to wykładam surowe,starte jabłka posypuję je cynamonem i na to wykladam pianę a na samą góre ścieram na tarle o dużych oczkach drugą mniejsza część ciasta.piekę ok.25 do 35 min.w temp.190stopni.Z tych składników na placek półkruchy po dodaniu 3 łyżek kakao można przygotować sernik.Smacznego |
Podam Ci polski przepis, ktory zaadaptowalem do angielskich skladnikow, bo to najprostsze ciasto jakie mozna zrobic. Zreszta to doskonala baza do roznych mutacji - pieke ciasto co piatek do pracy (wszyscy w biurze sie juz przyzwyczaili, a ja mam takie hobby jeszcze z Polski) i zajmuje mi to 10 minut w czwartek wieczorem, albo nawet przed wyjsciem do pracy w piatek :) No wiec przepis oryginalny jest taki: - 1/2 szklanki maki pszennej - 1/2 szklanki maki ziemniaczanej - 1 szklanka cukru - 1/3 szklanki majonezu - 2 lyzeczki proszku do pieczenia - 4 jajka. Wymieszac, mozna recznie bo cukier wcale nie musi sie rozpuscic. Przelac do wysmarowanej blachy (i wysypanej bulka tarta czy maka) i piec w temperaturze 160-170st przez 50 minut. Wychodzi mi zawsze. W ramach maki ziemniaczanej uzywam oczywiscie Corn flour. Majonez zwykly z tesco/asdy (chociaz nie ten najtanszy, ale ten sredni), maka zwykla to ta najtansza juz. A, zapomnialem napisac - to zwykla babka jest. Dosc dobra sama w sobie, ale poeksperymentuj sobie z roznymi wariacjami :) Ja na przyklad najczesciej dodaje ze 2-3 lyzeczki (lub wiecej) kakao i mam babke czekoladowa. Albo wiorki kokosowe i ekstrakt cytrynowy lub pomaranczowy i jest babka kokosowa. Albo mak i ekstrakt migdalowy - pyszna babka makowa. Mozna dodac troche wiecej zwyklej maki, wylac na plaska blache i poukladac obrane i pokrojone jablka - wyjdzie placek z jablkami. Albo brzoskwinie z puszki, ktore sa tu w smiesznie niskich cenach, tez dobrze smakuja. Ogolnie baw sie tym ciastem jak chcesz, jest na tyle proste, ze mozna je szybko upiec nawet jak goscie juz przyszli, a zapach pieczonego ciasta zawsze poprawia atmosfere ;) Pozdrowienia. P.S. W przyszlym tygodniu chce poeksperymentowac z sernikiem z tego ichniego fromage frais z Asdy. Zobaczymy co mi wyjdzie :) |
ja mam przepis na sernik robiony z philadelphi i ricotty, 4 jaj, 0.5 litra smietany pojedynczej, cukru i maki ziemniaczanej. Jest calkowicie plynny, a po upieczeniu smakuje doskonale! Ewa |
OFERTA URODZINOWA DLA DZIECI * ZAPRASZAM * OFERTA URODZINOWA DLA DZIECI OPCJA: JESTEM GOSPODARZEM KOSZT: 12 zł / dziecko min. 8 dzieci ZAKRES USŁUGI: - rezerwacja części placu zabaw ze stolikami i krzesełkami dla gości i rodziców - wypożyczenie naczyń, możliwość skorzystania z lodówki - obsługa ( nakrycie, sprzątanie, wniesienie tortu) Zaliczka w dniu rezerwacji: 45 zł OPCJA: MOJE PRZYJĘCIE KOSZT: 38 zł / dziecko min. 8 dzieci ZAKRES USŁUGI: - rezerwacja części placu zabaw ze stolikami i krzesełkami dla gości i rodziców - kompleksowa obsługa w czasie trwania całego przyjęcia - poczęstunek dla gości (snacki, świeże owoce, napoje, sernik lub szarlotka, lub galaretka owocowa) - szampan dziecięcy dla gości - malowanie buzi - zajęcia plastyczne dla gości - czapeczki, gwizdki, zaproszenia dla gości - zniżka na kawę i herbatę dla wszystkich rodziców (kawa 2,50 herbata 1,80) Zaliczka w dniu rezerwacji: 100 zł OPCJA: MOJE PRZYJĘCIE EKSTRA KOSZT: 107 zł / dziecko min. 9 dzieci ZAKRES USŁUGI: - rezerwacja części placu zabaw ze stolikami i krzesełkami dla gości i rodziców - kompleksowa obsługa w czasie trwania całego przyjęcia - poczęstunek dla gości (snacki, świeże owoce, napoje, sernik lub szarlotka) - szampan dziecięcy dla gości - malowanie buzi - zajęcia plastyczne dla gości - czapeczki, gwizdki, zaproszenia dla gości - kawa, herbata dla wszystkich rodziców - tort wg życzenia - dekoracja placu zabaw - upominki dla gości Zaliczka w dniu rezerwacji: 350 zł Zapraszamy do zorganizowania niezapomnianych urodzin dla dzieci. Chcemy pomóc zorganizować przyjęcie tak, żebyście zajęci byli tylko świętowaniem tego wspaniałego dnia. Gwarantujemy doskonałą organizację, przesympatyczną obsługę, fantastyczną atmosferę, spełnienie najskrytszych marzeń urodzinowych dzieci. Możecie zlecić nam kompleksową aranżacje przyjęcia jak również tylko skorzystać z naszego placu zabaw. O wszystkie szczegóły i rezerwację prosimy pytać u obsługi kawiarenki lub pod nr tel. 0507 099 344 Agata Skrzyńska ZAPRASZAMY * ZAPRASZAMY * ZAPRASZAMY |
hasz0 napisał: > "rodzina" - wiesz co to znaczy? Wiem, ze wiesz! > > pracownik - wiesz! > > klient bez którego PLAJTUJESZ Z RODIZNĄ! - jakby nie wiesz! Daj swobode gospodarowania , to ten klient bedzie miał pracę No widzisz Haszu.jak doskonale rozumiesz,ze moje niepowodzenie przekłada sie na plajte , ale nie tylko mojej rodziny, ale jeszcze kilkunastu innych. > > PERSPEKTYWA to coś więcej niż płot. > Za płotem sa klienci! Ale nie tylko - CI KLIENCI to rodzina rodzin. > Niemcy to inna rodzina. Niemcy nie przyjdą kupić ciastek. Oni Ci wybudowali > Lidla. Przychodzą. Po Świętach, Wszystkich Swietych mam wzmozony zakup makowcy i serników, które Niemcy wywoża ze sobą do Niemiec.Ale to drobnostka. Już Ci pisałem ,że Lidl mnie nie rusza. > > I tam nie ma polskiej marchwi. A cukier polski jest o 10 gr droższy! No to niech PiS zakaże kupna w sklepach z obcym kapitałem. Będzie to chyba dobre rozwiązanie.Takie na czasie. > > Ja to rozumiem! Ty nie! > Tym się różnimy. > > Gdyby Ci znacjonalizowali zakład a potem sprywatyzowali > zatrudnili Cię a potem zwolnili, bo Niemiec przeniósl zakład - zrozumiałbyś > jaka jest rola państwa, co to monetaryzm, mafijna gospodarka, kupowane ustawy, > prawo kaduka, nierówne traktowanie pracowników, kolesiostwo, nierówne szanse, > przymykanie oka na szwindle wielkich, brak odpowiedzialności urzędów > centralnych za rozwój przedsiębczorczości, polityka antyspołeczna, okradanie > składek zdrowotnych i emerytalnych przez prywatnych złodziei i rządy mające > losy biednych w d... Problem przeniszenia zakładów nie dotyczy tylko Polski. Poczekaj jeszcze troche , a takie praktyki będzie stosował i polski kapitał.Jest wiele nieprawidłowości.Nawet spiełem się ostatnio z pracodawcami w sprawie zatrudniania ludzi przez 7 dni w tygodniu po 10 godzin za prawdopodobnie psi grosz. Pamiętaj jedynie,że komuna padła , bo nie była konkurencyjna w stosunku do innych gospodarek.Oby sytuacja sie nie powtórzyła, bo oprócz tych starców i emerytów na śmietnik pójdą ludzie w płni sił. A. |
Nie wyobrażam sobie pieczenia z niego serników. Owszem jest doskonały do różnych sosów. Wystarczy dodać jakieś dodatki np. majonez, czosnek, koperek, energicznie zamieszać i otrzymujemy sos gęstości śmietany. |
- jesteś kim jesteś, a to kim jesteś jest piękne, - bądź zawsze pierwszorzędną wersją siebie - nigdy nie jest za późno, aby być Tą kobietą, która zawsze mogłaś być, - bądź świadoma swoich myśli i słów, twoje myśli i słowa kreują twoją rzeczywistość, dlatego nie krytykuj, nie narzekaj i nie plotkuj, jeśli już musisz ponarzekać staraj się być w tym twórcza, - każdego dnia ofiaruj sobie jedną godzinę na wewnętrzną podróż w dążeniu do własnej autentyczności, do harmonii w swoim życiu, - uwierz, że to Ty nadajesz swojemu życiu znacznie, w każdej chwili swojego życia masz wybór, i to Ty decydujesz co wybierasz, - bądź życzliwie nastawiona do wszystkich ludzi, wspieraj ich, kiedy tylko masz taką możliwość, - wspieraj wszystkie kobiety, ponieważ sukces jednej kobiety pomaga w sukcesie innym kobietom, - jesteś tu na ochotnika, więc nigdy nie rezygnuj z siebie, ponieważ jesteś wszystkim co masz, - nie czekaj, aby życie stało się doskonałe, akceptuj wszystkie jego przejawy i działaj tak, aby uczynić je tak satysfakcjonującym, jak tylko się da, - bądź trochę mniej sobą, taką jaką znasz i zrób trochę miejsca na taką, jaka możesz być, - nie zostawiaj nie rozwiązanych spraw na następny dzień, jeśli możesz rozwiąż je przed zachodem słońca, - próbowałaś, nie wyszło, nie ma znaczenia, próbuj jeszcze raz, przypomnij sobie kiedy uczyłaś się chodzić ile razy usiadłaś na pupie, aby wreszcie dojść do kanapy, - nie zapominaj, że wszystko co masz, jest wszystkim, czego ci potrzeba, jak każdy masz codziennie całkiem świeżutkie 24 godziny do zagospodarowania, a słońce wstaje tak samo dla Ciebie, jak dla bogacza i dla biednego, - w swoim sercu miej jedno ciche miejsce, do którego mogą przyjść marzenia, nasze najgłębsze pragnienia są szeptem naszego prawdziwego ja, - nie odkładaj przyjemności na później, życie to nie jest próba generalna, jest tym co z niego zrobisz, szukaj sacrum w zwykłych rzeczach, a z pewnością je znajdziesz, - bez względu na to co przyniesie ci życie, pamiętaj, że zawsze możesz upiec ciasto. Tak może być?:)) O własnie, sernik mi się piecze. |
I masz rację. Czesi to naród konformistów, wystraszonych ludzi, którzy nie uporali się jeszcze z komunistycznym donosicielstwem. Zamknięci, nieufni, jacyś wystraszeni. Odwaga cywilna? Nawet w słowniku nie ma tu tego słowa. No i całkowity brak norm kulturowych: przekładańce łóżkowe są niesamowite: sąsiadka ma dziecko z byłym chłopakiem, koło niej mieszka inna z przyrodnim bratem jej córki. Ona była żoną byłego męża sąsiadki, ale on zrzekł się praw do dziecka innej koleżanki, a aktualny jej partner to obecny tata jej córki, ale ma jeszcze bliźniaki z żoną. Czasami przestaję kodować. No i te ilości potomstwa: co rok prorok:) No, ale ubezpieczalnia płaci za każde dziecko przez 3 lata więc lepiej rodzić i siedzieć w domu z kolejnym brzuchem. Bicie dzieci jest normą, po twarzy, głowie, plecach. Za nic, za to, że skakał na jednej nodze, a mama właśnie rozmawia przez komórkę. Szokujące. Mam wrażenie, że traktuje się tu je gorzej niż psy, które czesi na potęgę hodują. To chyba prawda, że pies odzwierciedla właściciela: czesi mają głównie ratlerki i jorki hihihih:) Kuchnia narodowa nie istnieje. Jedzenie maja straszne... Zajadają się naszą grochówką, bigosem, sernikiem. Smakuje im wszystko! Nie ma się co dziwić... oni mają tylko knedliki. Sporym problemem jest hazard i alkoholizm. Czesi nie bywają w domach, żyją pomiędzy pracą, salą sportową i herna barem (bar z automatami). No ale nie ma się co dziwić... Czeszki są zaniedbane, brzydkie i otyłe. Najbardziej szokujące są fryzury... ta kolorystyka i cięcie, lata 80 wiecznie żywe:) Gdy ulicą idzie ładna dziewczyna to na 100%, że to Polka No ale opiekę medyczną mają doskonale zorganizowaną:)! In vitro 3 razy w ramach kasy chorych, podwiązanie jajników po 40 roku życia bez problemu, korekta plastyczna uszu dla dzieci do 12 roku życia bezpłatna. My możemy tylko dawać na tace w kościele i drżeć żeby proboszcz dopuścił nasze dziecko do komunii... |
właśnie. a swoją droga to skoro szalotka tak doskonale się odnalazla na "salonach" to może czas na sernik? albo piernik... |
rybniker napisał: > Wlasnie wrocilem z psem i zabieram sie za pisanie. u mnie pies już śpi,ale sernik w piekarniku:) > Sam ostatnio przechodze zmiany w rozumowaniu i postrzeganiu swiata. no,no,no,filozof:) > Staje sie mala czasteczka,czegos co zwie sie przemiana ludzkosci po 2012 roku. jesteśmy tą malutką materią,a data jest tylko datą > Dlatego moja aktywnosc duchowa przybiera na mocy :-) heheh,rzekłabym bliskość Wielkiej Nocy i.. > Zachodza zmiany.Polityka interesuje mnie coraz mniej. Ktoś powiedział,ze polityka nie jest dla kobiet,z tym się nie zgadzam,ale sama nie politykuję:) > Aniu zapomnialem dodac w poprzednim poscie = koncept kąta prostego,ktorego > na prozo szukac w przyrodzie.Bowiem jest on tylko i wylacznie wymyslem > czlowieka.Kat prosty to pierwszy objaw doskonalosci ,doktorej zmierza czlowiek. Pismo mówi- "uczyniłem człowieka tak doskonałą naturą" ,czym jest więc doskonałość? czy wymysłem? >Przyroda jest zywa i myslaca.Nawet zwykle drzewo > > potrafi przedrzec swoje galazki przez kratki w imie dalszego rozwoju. to instynkt > Ale nie > posiada czegos co zwie sie tworczosc.Gdy,podrazymy nasze zmysly srodkiem > chemicznym nie przejdziemy kolo drzewa juz tak obojetnie. ponoć miłość to też chemia:) >W lisciach idzie > zauwazyc zycie.To swoista Istigkeit,o ktorej pisal Aldus Huxley :-) to nie trzeba być aż filozofem,przecież... rośliny żyją:) > Jesli kiedykolwiek bedziesz na jakimkolwiek szczycie i spogladajac na widok > ziemski z gory.Zauwazysz ,ze nasz swiat wypelnia kilka figur geometrycznych > skladajacych sie z kilku podstawowych kolorow = i to wszystko ! Byłam,jednak ziemi nie zobaczyłam,zasłaniały opadniete chmury,widok ten był naprawdę nieziemski:) |
Gość portalu: sernik napisał(a): > I znow to samo! Co mnie obchodzi, ze Tolkien byl pracowity i stworzyl jezyk. > Byl w koncu profesorem od jezykow (zdaje sie starogermanskich). Byl > pracoholikiem i stworzyl jezyk. I to dowodzi twoim zdaniem, ze wielkim pisarzem > > byl. >>>Cóż. Zapewne wielu jest na świecie takich co stworzyli nowy język no nie. No pewnie, o niczym to nie świadczy. Tolkien był lingwistą, specjalizował się w róznych dziedzinach języków, wykładał staroangielski, to tak a propos języków. Ja twierdze, ze nudnym pisarzem byl! Nie trzeba tworzyc jezyka, zeby > napisac dobra ksiazke, twierdze nawet, ze nie powinno sie tworzyc jezyka bo do > niczego nie jest to potrzebne! >>>Nie trzeba tworzyć nowego języka owszem. Ale widzę, że nie rozumiesz z agrosz po co on ten język stworzył i jak ważny był to element w jego twórczości... Z reszta profesor wcale nie chcial napisac > powiesci; i nie napisal! Jemu marzyla sie mitologia, taka oryginalna angielska > saga i tym jest wlasnie WP! A jak wiadomo mitologia logika nie grzeszy bo nie > musi! >>>Owszem napisał mitopeję. Ale ciekawe jaką logikę masz na myśli, bo fantastyka również posiada (a także i lity) logiczne wyjaśnienie dla wszystkich rzeczy w niej opisywanych. U Tolkiena nie uświadczysz ani jednej rzeczy, która nie byłaby logicznie umocowana w fabule. Nieznajomość zasad rządzących fantastyką (tak, tak, takie też istnieją) nie usprawiedliwia wypisywania głupot... A fantasy nadal w getcie (raczej niszy) siedzi i siedziec bedzie - > czytaja to glownie nastolatki i tak juz raczej pozostanie. Czytales "Turbota" > Grassa? To jest wlasciwie fantasy i jest doskonale! >>>Hmmm. Powiedz to Ziemkiewiczowi. Albo Brzezińskiej albo Lemowi...To też nastolatki nie? Hehe, dobre. Generalizować to potrafimy zawsze jak widać... A Grassa czytałem, podobał mi się owszem. |
ja akurat bardzo lubie poswiateczne ucztowanie, chociaz zwykle niewiele zostaje z tego co przygotuje, bo goscie chetnie wychodza od nas z paczuszkami, wrecz dopominaja sie o nie /sami tez nas obdarowuja, kiedy ich odwiedzamy - uwazam, ze to jest fajny zwyczaj!). zostaja nam najczesciej pieczone miesa i ciasta, jakas cwikla, zurek czy sledz - mozna to spokojnie jesc przez pare dni. wiekszosc potraw nie jest pracochlonna, a jesli juz, to wlasnie 'przy swietach' robie specjalnie wiecej i zamrazam czesc na potem. tak fajnie jest wyjac pyszny pasztet, czy bigos kiedy nie chce sie akurat nic gotowac. kazdy ma chyba jakies pomysly na potrawy z resztek, znany jest 'poswiateczny bigos na winie', czy wspomniane wyzej zapiekanki. z zoltek ugotowanych jajek mozna zagniesc doskonale kruche ciasto jako spod do lekkiej tarty z owocami - mala zmiana smaku po swiatecznych tradycyjnych slodkosciach. ja mam akurat specjalny 'obowiazek' - by przyniesc po swietach wszelkie slodkie 'resztki' do pracy, gdzie jest kilka osob /z innych stron/ zawsze ciekawych naszych tradycyjnych potraw. i trzeba przyznac, ze wszystkim bardzo smakuja nasze makowce, babki, mazurki, ze o serniku nie wspomne. pieke wiec tych ciast naprawde sporo i nigdy nie jest ich za wiele. nie wciskalabym im bigosu, czy galarety, a juz na pewno bialego barszczu, malo tez np. wiedza o uroku rozmaicie przygotowywanych jajek, czy naszej salatki jarzynowej, ale moja rodzina wchlania to wszystko zachlannie i na pniu. wszelkie swieta pod tym wzgledem moglyby dla nich trwac bez konca :) nie lubie wyrzucac jedzenia, nie tylko dlatego, ze jest drogie, czy 'ze ludzie na swiecie gloduja'. wkladam duzo serca w gotowanie i nie chcialabym marnowac czasu na robienie czegos, co na koniec wyladuje w swieciach. jestem wiec za 'glebokim' zamrazaniem, jesli to tylko jest mozliwe. ale faktem jest, ze czasem czegos 'nietrwalego' troche wiecej sie zrobi, czy akurat tym razem mniej pojdzie. przy okazji roznych przyjec sie to przeciez zdarza...nie warto ryzykowac, lepiej wyrzucic, zanim nam sie cos zacznie smutno kojarzyc z roztrojem zoladka. w kazdej kuchni straty musza byc, na to nie ma mocnych! |
Dziwny ten swiat..... ...jednego dnia smutek, drugiego dnia usmiech na twarzy... moze to jest ta "pelnia zycia"? zycia, ktore jest zlepkiem radosci, zalow, smutkow itd? inaczej czlowiek nie czuje ze zyje... Witam wszystkich bardzo serdecznie :)) dzisiaj mam niezwykle bojowy nastroj, jestem gotowa gory przenosic, wiec jesli macie jakies male przemeblowanie w palanach to dokosnale nadaje sie na tragarza.....kwiatkow ;) moge je jeszcze ewentualnie podlac. A wogole to zbudzil mnie dzisiaj zapach sernika i po glowie mi wedruje mysl, kto w okolicy jest mistrzem w gotowaniu.. patrze wymownie w kierunku Allegry i Laelii;) moge pomoc, mam doskonale dwie lewe rece w kuchni.... ;) Widze tu pare zasmuconych twarzyczek i az boje sie zapytac czy to przypadkiem moje smutki nie przeszly teraz na kogos innego. Maga_, prosze przygotuj wiecej tego magicznego napoju, damy go wszystkim naszym Mieszkancom, ja tez sie chetnie skusze, tak zapobiegawczo ;) Moj nos zwieszony na kwinte podniosl sie do gory, bo smutki odeszly w sina dal, a ja wiem, ze calkiem blisko jest mala Chatka pelna zyczliwych ludzi, ktorzy maja radosne gwiazdy w oczach, a serca wielkie i dobre..... A_g, nie smuc sie, prosze dla Ciebie napoj z zaczarowanej kuchni Magi, ja moge odtanczyc taniec szczesliwej i wolnej kobiety, naprawde, energia i radosc mnie dzisiaj roznosi... Nie smuccie sie, zycie jest piekne, trzeba tylko znalezc w sobie odrobine radosci, zeby dojrzec kolory otaczajcego nas swiata. Laelia, widze, ze latanie na miotle bardzo Ci sie spodobalo i wcale sie nie dziwie, chetnie tez bym sobie polatala, bo pewnie swiat widziany z gory ma calkiem inne barwy... nie lepsze, ale inne. Licze, ze kiedys miotla bedzie miala wolne... tak bardzo krotko...;) Prezent jest zaczarowany mysle zatem ze to Maga jest wlasciwa osoba do jego otworzenia. Zastanawiaja mnie jedynie te ciche dzwieki dochodzace ze srodka....hm... ciekawe. ;) Piotrze, czekamy na Ciebie, sernik tez:) wracaj do nas szybko i opowiedz jak bylo wspaniale na urlopie. Kiedy ja sobie przypomne, jak dawno temu mialam urlop i jak juz mi sie teskni do wypoczynku, slonca i cieplego wiatru bawiacego sie moimi wlosami... ech, a tu zima jeszcze wrociala... ale wiosne juz czuje w kosciach... bedzie dobrze.... Z swieltistym usmiechem przesyla caluski saqqara :)) |
Całowanie w Filadelfii - prasowka ;-) Przekazuję informację, jaka ukazała się w SE. Mają tam dodatek amerykański, do którego zaglądam, chociaz w polskiej wersji elektronicznej jest mocno okrojony. Przekazuję, mimo ze wiem, iż kopiowanie tekstów jest formalnie zakazane. Można tylko podać skrót i link. Ale z linkami bywaja kłopoty, jak juz wiemy (lepiej nie zaglądać teraz pod ten, jaki kiedys podałam). No i nie zadam pytania, czy ktoś z naszych na filadelfijskiej imprezie był, bawił się i całował...;-) Karnawałowe całowanie Mamy więc w końcu ostatni weekend karnawału. Filadelfijska Polonia bawi się na imprezach, które gromadzą wielbicieli tańca i miłego spędzania czasu. Tak bawili się uczestnicy Balu Walentynkowego na Polance Weteranów A jedna z tych karnawałowych zabaw, już tradycyjnie, miała miejsce na Polance Weteranów i zorganizowana została z okazji dnia św. Walentego, czyli święta zakochanych. Było jak zwykle gwarnie i wesoło lecz odrobinę bardziej niż zwykle erotycznie. Nie bez przyczyny! Mistrzowska namiętność Pocałunek to niezaprzeczalny symbol miłości. Ale pocałunki, którymi obdarzali się w ramach konkursu zakochani podczas zabawy walentynkowej na Polance, były majstersztykiem sztuki całowania. Do konkursu na najbardziej namiętny pocałunek zgłosiły się dwie pary. Zakochana para z doświadczeniem życia małżeńskiego oraz para zaczynająca wspólną drogę. Oceniający ten romantyczny konkurs jurorzy mieli dylemat, kto powinien wygrać. Dlatego przyznano dwie równorzędne nagrody obu doskonale całującym się parom. A pełnym uznania oklaskom towarzyszyła szczypta zazdrości i pytanie - gdzie oni się tego nauczyli? Taniec łączył wszystkich... Muzyczną oprawę karnawałowo-walentynkowego wieczoru zapewnił tańczącym zespół "Akcent" z Polski. - To już trzeci nasz raz w Filadelfii - mówią. - Filadelfijczycy świetnie umieją się bawić - twierdzi lider zespołu. - Dlatego nasz przyjazd tutaj, to zawsze duża przyjemność. Muzykę dyskotekową zapewnił natomiast znany wśród filadelfijskiej Polonii DJ - Joe Narodowski. Do muzyki wybranej przez niego tańczyły także pary w konkursie na najlepsza parę taneczną. A jedzenie jeszcze bardziej Przysmakiem wieczoru okazały się grzyby w białym sosie a także wołowina ze szparagami. Polskie rurki z kremem i sernik stały się słodkim uzupełnieniem zabawy.... |
Pierś kaczki w porzeczkach Porzeczki. Wszechobecne w babcinej kuchni. Zapomniane, wracają do łask smakoszy. Bardzo pyszne prosto z krzaka, orzeźwiające w koktailach, cudowne do mięs. Doskonale smakują z kurczakiem, indykiem czy kaczką. Ale warto spróbować innych połączeń. Na przykład grillowanego oscypka z porzeczkowym sosoem. Pyszności. Pierś z kaczki w porzeczkowym sosie: Składniki: 4 piersi z kaczki marynata do mięs oliwa sól, pieprz Na sos: 100 g czerwonej porzeczki 100 g czarnej 2 łyżki soku z cytryny 2 łyżki miodu kieliszek koniaku świeży tymianek Wykonanie: Piersi zamarynować na 24 godziny. Osuszyć, skropić oliwą, posypać solą i pieprzem i grillować po 20 minut z każdej strony. Do rondelka włożyć porzeczki, miód, koniak, sok z cytryny i podgrzewać na wolnym ogniu. Dodać posiekany tymianek. Doprawić odrobiną pieprzu. Polać pierś kaczki, podawać z pieczonymi ziemniakami. Wytrawny sos porzeczkowy Składniki: 500 ml czerwonego wina 50 g cukru 200 g czarnych porzeczek 1 łyżka octu winnego Wykonanie: Wino zagotować z cukrem, aż zmniejszy swą objętość o połowę i zgęstnieje. Dodać porzeczki i ocet. Dusić na wolnym ogniu, aż porzeczki będą miękkie. Podawać z grillowaną piersią z indyka. Słodki sos porzeczkowy Składniki: 250 g czarnych porzeczek 60 g brązowego cukru 2 łyżki wody sok z cytryny Wykonanie: Do rondla włożyć porzeczki, dodać cukier, wodę i gotować przez kilka minut. Miksturę przetrzeć przez nylonowe sitko. Można dodać sok z cytryny. Podawać na gorąco. Niezastąpiony do sorbetów, lodów, sernika i serów. Słynny sos Cumberland Składniki: skórka i sok z 1 cytryny skórka i sok z 1 pomarańczy 250 g galaretki z czerwonej porzeczki 100 ml porto 1 łyżka likieru pomarańczowego 1 łyżka koniaku Wykonanie: Skórki z pomarańczy i cytryny pociąć na cieniutkie paski. Włożyć do małego rondelka i zalać wodą tak, aby skórka była zanurzona w wodzie. Zagotować. Do rondla wlać sok z pomarańczy i cytryny, dodać galaretkę porzeczkową. Zagotować, mieszając, aż galaretka się rozpuści, a sos stanie się gładki. Dodać porto, koniak i gotować przez 3 minuty. Zdjąć z ognia, dodać zblanszowaną skórkę cytrusów i likier. Przed podaniem sos wystudzić. Doskonały do grillowanej piersi z kurczaka i sera pleśniowego z grilla. O porzeczkach pożytecznych informacji kilka Pierwsze informacje o uprawie w Europie pochodzą z XV w. Bogate w witaminę C, zwłaszcza porzeczka czarna. Zawierają pektyny, garbniki i antocyjany oraz składniki mineralne, w tym bor i jod, a także związki żelaza, fosforu, wapnia i magnezu. Większą wartość odżywczą i dietetyczną mają porzeczki czarne o specyficznym smaku i zapachu. Owoce porzeczek czarnych i czerwonych są kwaśne i rzadko spożywa się je na surowo, stanowią natomiast doskonały surowiec do wytwarzania soków, kompotów, win, dżemów i galaretek. Porzeczki czarne zawierają znaczne ilości witaminy C (do 400 mg w 100 g), która jest bardzo dobrze przyswajana dzięki obecności witaminy P (rutyny). Świeże owoce porzeczek mogą być przydatne w leczeniu awitaminoz i niedoborów witamin w przebiegu ciężkich chorób. Czarne porzeczki znajdują zastosowanie w chorobach układu pokarmowego w postaci naparów, odwarów, soków i kisieli. Są cenne w przeziębieniach i stanach z osłabionymi procesami obronnymi organizmu, w stanach zapalnych śluzówki jamy ustnej, w krwawieniach z dziąseł i przewodu pokarmowego, w biegunkach, nieżytach dróg moczowych, kamicy nerkowej, miażdżycy i chorobach reumatycznych. Liście porzeczek zawierają olejek eteryczny, garbniki, kwasy organiczne i sole mineralne, głównie związki boru i magnezu, mają właściwości moczopędne. Garbniki zawarte w liściach mają właściwości przeciwzapalne i ściągające Odwary z liści czarnej porzeczki mogą być wykorzystywane w leczeniu biegunek lub, zewnętrznie, w leczeniu chorób skóry. za: www.apetycik.pl/teksty.php?tekst=342&kat=5 |
Podziwiam Cię za pracowitość, bo mam nadzieję, że to nie mój przepis spędza Ci sen z powiek ... i odpowiadam: 1 pytanie Nie wiem o jakiej kupnej skórce mówisz, jeśli o kandyzowanej w kosteczkach – to próbowałam, nadaje się do wyrzucenia > jest twarda i moim zdaniem jest to surowa skórka [nie smażona] wrzucona tylko na chwilę do cukrowego syropu i wysuszona. Ale w moim przepisie chodzi o co innego. Tylko bowiem świeża skórka daje ten niepowtarzalny aromat lukru. Nie mogą to być też kawałki skórki, tylko prawie niewidoczne wiórki jakie uzyskuje się na drobnych oczkach tarki. A jeśli chodzi o trudności, nie powinno ich być. Napisałaś > Skórka się wygina i jest oporna < czyżbyś ją obrała z cytryny i tarła – wtedy rzeczywiście jest trudno nie stracić paznokci. Chodzi o to, że skórkę ociera się nie obierając cytryny, tj. z całego owocu – wtedy jest za co złapać i nie ma problemu. Można wybrać do tego celu dużą cytrynę i nie będzie kłopotu z ocieraniem paznokci. Czy o to chodziło? 2 pytanie Kupiłaś bardzo dobre masło. Jeśli nie oddzieliła się na dnie serwatka, to znaczy, że było ono doskonale wyrobione. Widziałam takie wyrabianie masła – polega na tym, że jakiś czas trzeba wymiądlić je w wodzie, zmieniając ją często dopóki nie będzie całkiem przezroczysta. Wtedy masło jest pozbawione serwatki i stanowi sam tłuszcz. Te białe płatki unoszące się na powierzchni roztopionego masła, to też pozostałości serwatki – trzeba je zebrać łyżką i już. Ale gdyby się dostały do ciasta, to też wielkiej krzywdy mu nie wyrządzi. Ale oczywiście lepiej jest dodać mało bez tych farfocli i serwatki. 3 pytanie Ja nie pisałam, że jest to specjalna szpryca do napełniania pączków. To czym wykonuję tę czynność, to właśnie część standardowego wyciskacza do kremu z tłoczkiem, firmy Fackelmann [niedawno byłam w Tesco i widziałam taki regał z wieszakami, na których wisiały różne przyrządy: sitka, korkociągi, nożyki np.do krojenia sera, praski do czosnku, pudełka z papierowymi, karbowanymi „babeczkami” do ciastek, papierowe serwetki pod torty i inna tego typu konfekcja]. To jest taki zestaw: przezroczysta tuba długości ok. 20 cm zakończona gwintowanymi nakrętkami [wszystko jest z plastiku] i zestaw końcówek do dekoracji tortów – w tym jedna z wyraźnie długim [ok. 3 cm], cienkim zakończeniem. Może była przeznaczona do wykonywania napisów i bardziej filigranowych dekoracji na tortach, ale ja uznałam, że u mnie będzie robić za narzędzie do nadziewania pączków. Faktycznie ma ona otwór o bardzo małym przekroju, więc tylko do marmolady, w której nie ma kawałków owoców i dość miękkiej. Dżem w ogóle odpada, bo składa się z owoców i galarety, która po pewnym czasie robi się płynna. 4 pytanie Rzeczywiście gdybyś poszukała, to byś pewnie znalazła. Ja też muszę zebrać wszystkie odpowiedzi do jednego pliku, bo moje porady o pączkach znalazły się nawet w wątku o serniku – ktoś tam mnie odnalazł i przy okazji pytał. Mąkę, którą posypuje się ściereczkę [żeby pączki nie przylepiły się do niej] trzeba delikatnie usunąć pędzelkiem, bo gdy znajdzie się w tłuszczu, będzie on się pienił i kipiał, a poza tym mąka z pączków opada na dno, tam zostaje i przypala się. Wtedy tłuszcz trzeba wymieniać, bo zepsuje aromat pączków czy też faworków. A z podkładaniem kocyka, to chodzi nie o to żeby kółka miały miękko, tylko ciepło – jest izolacja od zimnego blatu szafki, na której mieści się mój kuchenny warsztat pracy. Oczywiście przy okazji mają |
Wyniki w postaci uproszczonej Okocim jasne pełne 28 pkt. 5,8 proc. alk., 12,5 proc. ekstr. Pachnie smacznym cukierkiem. Dość oryginalne, smakuje milutko. Z kopem. Niezłe piwo pod ogóreczka małosolnego. Na każdą okazję. Żywiec 27 pkt. 5,8 proc. alk., 12,5 proc. ekstr. Miły, słoneczny kolor. Łatwo wchodzi. Piwo dobre na zabawę. Prawie doskonałe, ale zbyt dużo w nim pesymizmu. Czyżby Żywiec? - chcę więcej. 10,5 26 pkt. 5,7 proc. alk., 11,2 proc. ekstr. Zachęcający bukiet. Lekko kwaskowaty smak. Na ciepłe popołudnie to piwo z lodówki będzie dobre. Dobre i tyle. UEber alles jasne pełne. Tatra Mocne 26 pkt. 7,8 proc. alk., 15,1 proc. ekstr. Piwny zapach. Piana smakuje doskonale. Jestem wzruszona - właśnie to jest prawdziwe piwo. Gorzkie, grillowe, ma w sobie jakiś błąd. Lepiej, mocniej, teraz... obiecujące. Kasztelan jasne pełne 25 pkt. 6,2 proc. alk., 12,5 proc. ekstr. Pięknie wzlatuje w górę, ale szybko opada. Piwo do wypicia na podwórku pod murem, sklepem, a nawet na ławce. Dobrze się zapowiada, ale jest zbyt metaliczne. Piwo zamiast na chmielu robione na Rudym 102. EB 22 pkt. 5,7 proc. alk., 11,5 proc. ekstr. Dobrze zgazowane. Blade. Przyjemny kwasek, fajne bąbelki, piwo na piknik - zgra się z grillem. Eeee Beee - dobrze podejrzewam? Okocim mocne 21 pkt. 7,8 proc. alk., 15,1 proc. ekstr. Cytrynowy zapach. Łagodne. Lemoniadowo-słodkawe. Bardzo kobiece, jak sernik albo torcik makowy. Piwo dla chłopców z mokradeł. Sikowate, ale ujmuje pianką i goryczką. Tatra Pils 21 pkt. 5,7 proc. alk., 12 proc. ekstr. Trochę pachnie apteką... albo rozpuszczalnikiem do paznokci. Piwko cosik hrubawe, ale łykawe, do łyknięcia na szybko. Z ambicjami, ale cóż... Brok Martin 19 pkt. 6,8 proc. alk., 14 proc. ekstr. Przy przełykaniu trzeba zmrużyć oczy. Zbyt gorzkie, aż skręca. Naprawdę niedobre. Za gorzkie. Męskie. Smakuje baterią, dodajmy - zużytą. Kwaśne - rok w magazynie. Słabizna. Warka jasne pełne 19 pkt. 6,2 proc. alk., 12,5 proc. ekstr. Wodne. Nadmiernie gorzkawe. Gdzie jakiś konkretny wyraz? Bez smaku. Popłuczyny z beczki, która stała obok piwa. Ogródkowe. Szyszka do kąpieli. Lech Premium 18 pkt. 5,7 proc. alk., 11,1 proc. ekstr. Piwo dla początkujących. Zapowiada jakąś opowieść, ale wyrazów brakuje. Pospolite, nie słyszało nawet o słowie ?wyrafinowane?. Jakby ktoś dolał za dużo wody, a potem jeszcze dolał wody. Lech Mocny 18 pkt. 7 proc. alk., 14,8 proc. ekstr. Kolor zniechęca. Co do zapachu - chłopaki na moim podwórku tak pachną. Słodko-słodkie. Piwo na ę i ą. Nie chciałabym spędzić z nim nocy. Tyskie 15 pkt. 5,7 proc. alk., 11,7 proc. ekstr. Nie wszystko polega na słodzeniu. Woda kolońska. Browar Witnica? Temu piwu brakuje zasięgu. Warka Strong 15 pkt. 7,8 proc. alk., 15,1 proc. ekstr. Zapach? - mydełko Fa. Piwo owocowe, jak chińska herbata zdrowotna. Z melodią, która gdzieś prowadzi, ale chwieje się przy tym jak pijany. Słodkie, ale takie lubię. Specjal Mocny 13 pkt. 7 proc. alk., 14,5 proc. ekstr. Niemożliwe - słone piwo! Na wodzie z Morza Martwego. Obiecuje więcej, niż daje. Brak finezji. Szkoda słów. Królewskie jasne pełne 12 pkt. 5,7 proc. alk., 12 proc. ekstr. Z zapachu piwo pełne wody. Tępe jak druga strona noża. Smak jak najbardziej przeciętny. Bez wyrazu. Do użytku zewnętrznego. |
gastronauci = robienie z użytkowników idiotów 4 sierpnia dostałam maila od redakcji gastronautów o opublikowaniu mojej recenzji dotyczącej krakowskiej restauracji Ancora. Jakież było moje zdziwienie, gdy dziś zauważyłam, że recenzja ta została usunięta z portalu bez powiadomienia mnie o tym. Wysłałam więc zapytanie do admina i redakcji, czy to przypadkiem nie jakiś błąd techniczny to spowodował, choć po lekturze waszych komentarzy na tym forum domyślałam się, że to raczej jakieś rozgrywki między OL, a właścicielami Ancory. Oto link do strony z info o publikacji recenzji i moim zapytaniem: www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/4741a361a0474396.html A oto pełen tekst zdjętej recenzji: "Z Ancorą jest jak z perfumami... Wchodzę do perfumerii i widzę setki flakonów kuszących zapachami, pięknymi opakowaniami czy też promocyjnymi cenami. I czasem wygrywają chwilowe emocje i czary speców od reklamy. A później i tak wracam do tego jedynego, ulubionego zapachu, dla mnie najlepszego. Tak właśnie wracam do Ancory... Do jej pięknych prostotą wnętrz, które na początku wydają się męskie, szorstkie i sterylne, a później okazują się ciepłe, lekkie i niezobowiązujące. Do ludzi, którzy obsługują gości profesjonalnie, nienachalnie, dyskretnie i z uśmiechem. Ale przede wszystkim wracam do niezwykłych smaków, którymi mnie oczarowali i którym nie umiem się oprzeć. Ancora to kuchnia polska, do której po mistrzowsku są przemycane pomysły i dodatki z innych stron świata. Jeżeli jesiotr, to z polskim kiszonym ogórkiem i buraczkami. Jeżeli foie gras, to na pieczonej na miejscu chałce i konfiturze z fig. Diabeł morski jest podawany niczym japońskie maki, zawinięty w hiszpańską szynkę Serrano. To niektóre udane połączenia będące wynikiem wiedzy, wyobraźni i pasji. A przecież to nie wszystko, co proponuje Ancora. Są jeszcze świetne przystawki (18 -39 zł) z najlepszym wg mnie marynowanym śledziem podawanym z jabłkami na żytnim blinie. Niewiele ustępuje mu grzybowe risotto z jagnięcym kotlecikiem i ancorowy klasyk – trzech Tatarów (wołowy, sarni i z tuńczyka). Polecam pyszne zupy (18 -22 zł). Trudno wskazać nr 1, bo choć ostatnio zajadam się duetem kremów - chrzanowego i groszkowego, to chętnie wracam do rakowej i rosołu z grzybami i lanymi kluseczkami. Jeżeli na główne wybieram ryby (42 – 58 zł), to najlepsze są dwie wymienione wcześniej, choć znakomite są też małże św. Jakuba w potrawce z kurek. Jeżeli mam chęć na mięso (45 -57 zł) to najczęściej stawiam na klasykę – polędwicę wołową, ale z dodatkiem foie gras podawaną na ziemniaczanej zapiekance. Lubię też kruchą i delikatną kaczkę, absolutnie najlepszą jaką kiedykolwiek jadłam i doskonałą jagnięcinę po prowansalsku, z różowym rozpływającym się w ustach mięsem. Desery i kawa to obowiązkowe zwieńczenie posiłku. Warto zamówić puszysty sernik i tartę z białej czekolady. Zaskakujący i odważny jest czekoladowy suflet z serem pleśniowym, ale nie zawsze mam gdzie go zmieścić. Do tego wino... Fachowo ułożona karta, w której ilość butelek, a nie ceny przyprawiają o zawrót głowy. W wyborze odpowiedniego wina obsługa pomaga tak, by wraz z jedzeniem tworzyły nierozerwalny, erotyczny niemal duet. Lubię Ancorę... Wieczorami, gdy jest zatłoczona, gdy tętni życiem. Ale też wczesnym popołudniem, gdy jest mało gości, gdy można pobyć sam na sam ze swoimi myślami. Słychać wtedy przejeżdżający tuż obok tramwaj i grę kieliszków wprawionych w drgania. Lubię Ancorę za jej klimat, który sprawia, że nic poza trwającą chwilą się nie liczy. To miejsce, w którym prawdziwie odpoczywam. I muszę zgodzić się z jedną z recenzentek, że warszawska gastronomia byłaby bogatsza, gdyby Ancora otworzyła się w stolicy. To jedna z niewielu restauracji, która nie otworzyła się by trwać, lecz żeby ewoluować, poszukiwać, odkrywać. To moje spostrzeżenia po kilku pobytach w Ancorze w czasie ponad dwóch lat od jej otwarcia." Myślę, że OL żeruje na użytkownikach portalu. My swoimi recenzjami rozkręcamy jej biznes, a ona poprzez ten "biznes" prowadzi różne gry z restauracjami, które nie są jej wygodne. Mam więcej uwag co do jakości i bezstronności portalu, ale chyba szkoda czasu na zajmowanie się czymś tak miernym. Szkoda, że OL nie umie stanąć ponad swoimi osobistymi sympatiami, tylko wykorzystuje "siłę" administratora w sposób identyczny jak komunistyczna cenzura. Gratuluję pani Olu L. |
Coffe Point Punkt kawowy Brązowy barek, nieduże stoliki i proste krzesła w odcieniu orzecha i kawy z mlekiem. Jest minimalistycznie i prosto, ale dzięki ciepłym odcieniom brązu, jaki tam króluje - przyjemnie. Dodatkiem - zbędnym moim zdaniem - są czerwono- niebieskie koła rozklejone pod sufitem i na oknach. Ale może dzięki temu to miejsce z ulicy jest bardziej widoczne. A zajrzeć tam warto. O czym mowa? O Coffee Point przy ulicy Sienkiewicza 5, nowym lokalu, którzy otworzył się w tym miesiącu. To kolejne miejsce - po Pijalni Czekolady Wedla, które oferuje coś innego niż klasyczne puby. Zamiast kufla piwa i frytek z mikrofalówki można tu dostać przede wszystkim filiżankę kawy i dużą porcję lodów oraz ciasto: za szklanej lady szarlotki i serniki wyglądają tak apetycznie, że od razu chce się je zjeść. Można też kupić kawę na wynos w wygodnym kubku. - Myślę, że mocną stroną Coffee Pointu, poza smakołykami, jest lokalizacja. Na Lipowej i Rynku Kościuszki jest gdzie wpaść na kawę, natomiast na Sienkiewicza nie za bardzo - mówi Daniel Świętochowski, menedżer Coffee Pointu. - A liczymy właśnie na takich klientów, którzy w drodze do lub z pracy wpadną do nas na kawę, przy której przejrzą prasę. Od przyszłego tygodnia w lokalu ruszy bezprzewodowy internet, między kolejnymi łykami aromatycznej kawy można więc będzie sprawdzić również pocztę mailową. - Jesteśmy lokalem nowym, dlatego też czekamy na sugestie i wskazówki klientów. Już wiemy, że niektórzy, prócz słodyczy, chcieliby u nas zjeść coś ciepłego. Myślimy o tym, by również takie dania wprowadzić- dodaje Świętochowski. Dobrze, że Coffee Point zaczął działaś teraz, kiedy ranki i wieczory są coraz chłodniejsze. To doskonałe miejsce na rozgrzanie się przy filiżance cappuccino z pianką lub przy aromatycznej herbacie. To, co mi tam również odpowiada, to fakt, że przez duże okna można dowoli wpatrywać się w uliczny ruch i gapiąc się, choćby na kobietę, która z siatką pomarańczy biegnie do autobusu linii 16, na chwilę oderwać się od obowiązków. Brak wolnych miejsc późnym popołudniem jest najlepszym dowodem na to, że białostoczanie czekali na takie miejsce. Coffee Point - czynny od poniedziałku do piątku w godzinach 7-22, w sobotę otwiera się o godzinę później, w niedzielę w godzinach 10-21 Przykładowe ceny: * espresso - 4 zł * cappuccino - 5 zł * kawa na wynos - 5 zł * sernik z bitą śmietaną - 4 zł * szarlotka - 3,5 zł * porcja lodów - od 9 do 24 zł, np. amarena (trzy kulki lodów, bita śmietana, owoce, likier, polewa) - 12 zł * desery jogurtowe, napoje lodowe, np. milkshake czekoladowy (trzy kulki lodowe, mleko, polewa) - 7 zł Gazeta Wyborcza |
Kartka z Bostonu W kilku slowach. Przylecialam w piatek wieczor. Beacon Hill pieknie udyniowiony, i nie tylko - ogromna ilosc lalek-czarownic albo lalek-nie-czarownic siedzacych na schodkach miejskich kamienic, czy opartych na balkonach. Tam i siam ludzie idacy najwyrazniej na przyjecia ubrani jak aktorzy w teatrze, w kostiumach na Halloween. Pieknie. No i atmosfera w miescie fantastyczna - Red Sox wygrali, sa World Champions. W sobote cale miasto paradowalo. W sobote sie nie pracuje, wiec cala radosc byc w domu, czy zajac sie zwyczajnymi sprawami zycia, np. zakupy. O wcale nie takie proste w tej Ameryce ! Wstalam rano wczesniej niz tubylcy, bo oczywiscie przesunieta w czasie, i dzielnie poszlam w miasto kupic swiezy chleb. Oj naiwna europejka, nie ma piekarni tutaj - sa od czasu do czasu, ale nie ma malych piekarni gdzie piekarze wyrabiaja swiezy chleb i ciastka, otwarte od switu. "Bakery" jest restauracja, otwarta od 9tej. Kupilam wiec bagiely, swieze i cieple, w bagielarni, cos jakby taki MacDonald, i wrocilam do domu. W niedziele corka wynajela samochod i pojechalysmy na dwa dni na wycieczke do Maine. Piekna pogoda, indianskie lato, feeria kolorow lisci i lasow, im bardziej na polnoc tym chlodniej. Zatrzymalysmy sie na chwile w Salem (tym od czarownic), bylo za wczesnie na obiad na nasze zaladki, wiec skonczylo sie na kawie i "lemon square" - tarte cytrynowa, pyszna, cala rynienka, pokrojona na kawalki, jak w domu. Jechalysmy malymi drogami turystycznymi, Nowa Anglia jest sliczna. Przed zachodem slonca podjelysmy decyzje ze nocleg w Bath. W B&B, Inn at Bath, stary dom, odnowiony i umeblowany antykami, atmosfera doskonala, innkeeper bardzo sympatyczna, po swiecie pojezdzila, bylo do pogadania przy sniadaniu. Na kolacje poszlysmy oczywiscie na lobsters, ogromne, czerwone i pyszne - zdjecie kompromitujace mam, podloze na bloga gdy wroce do Francji. W poniedzialek rano zjechalysmy nad morze - kolo Bath to tak jak fjordy, morza jeste wszedzie pelno, powinnam napisac ze zjechalysmy nad brzeg oceanu. Plaze jak z moich wspomnien z dziecinstwa z Leby, czy Debek: wydmy, trawa na wydmach, bialy drobniutki piasek. W tej czesci swiata tez sa przyplywy i odplywy, nie az takie jak w Normandii, ale sa. Pachnie wiec morzem. Slonce, zimno (7 stopni C). W poludnie wrocilysmy do Bath, szybka kawa i scones (sniadanie w Inn at bath bylo ogromne), i wracamy. W drodze na poludnie zachaczylysmy o Kennebunkport, zeby zobaczyc chalupe rodziny Bush. Wczoraj byl wtorek, koniec wakacji, corka poszla do pracy o 7:30. Ja zostalam obarczona misja zobaczyc State Hall obok, a moze takze zobaczyc Kerry glosujacy z rodzina. Veni, vidi, zdjecia zrobilam, glosowal o 13:10. Wszyscy sympatycy demokratow z Bostonu bardzo mocno wierzyli ze Kerry+Edwards moga wygrac. Dzis rano wyglada ze chyba nie. Boston jest przygnebiony. Wczoraj po poludniu poszlam na zakupy, obiecujac sobie ze dokupie corce walek i miski do krecenia ciast. Latwo sie mowi ! Ja jestem przyzwyczajona do sklepow spozywczych - superetek - jest ich pelno. W Wwie jestem na Zoliborzu, Elea jest obok, Hala Marymoncka przez osiedle. U mnie pod Paryzem superetka bardzo blisko, na pieszo 3 minuty. W Bostonie jestesmy jakby na Starym Miescie, i na gorce ... trzeba sie nachodzic by cos tu przyniesc. Najblizsze superetki kolo Prudential, mniejsza Trader Joe's, wieksza Shaw's, a w razie czego jest "Luca" na Charles Street, ceny zabojcze. No wlasnie, jesli chodzi o ceny. Ostatni raz bylam w Bostonie 3 lata temu i zapomnialam jak zabojcze ceny sa ma jarzyny i owoce. Ceny jak w Paryzu, ale nie za kilo, tylko za lb - za niecale pol kilo. W odroznieniu od "naszych" superetek, tutaj nie ma kontuaru specjalnie wydzielonego na przyrzady i naczynia kuchenne. Kilometry polek z jedzeniem czy higiena, a przyrzady kuchenne zwisaja z ostatniej polki, albo stoja na ostatniej wysokiej polce. Przechodzilam wiec po Shaw's ze 3 razy z oczami zadartymi w gore, walek znalazlam (za jedne 19 dolarow plus tax), miski byly bardzo ukryte, musialam sie wrecz drapac po polkach. Liche 3 miski, za mala cene - 4.99, wyboru nie bylo. Kupilam takze najdrozsze pory mego zycia, 2.99 za mniej niz pol kilo, po czym przestalam patrzec co ile kosztuje - no bo co to zmieni ? Jesc trzeba, i mialam ochote zrobic troche dobrych rzeczy. W sobote zrobilam pierogi (z creme cheese). We wtorek wieczor upieklam sernik z cottage cheese. Wczoraj zrobilam chalke drozdzowa (z dozdzy przywiezionych z Francji, balam sie ze tu nie kupie ...), i upieklam filet mignon de porc (poledwice wieprzowa) z jarzynami. Dzis jemy resztki, jutro bedzie flamiche z porami i wedzonym boczkiem, i fondant au chocolat. Pozdrowienia dla wszystkich ! Elzbieta NB1. Jesli chodzi o dawanie SSN operatorom telefonow - lepiej nie, a jedna opinia jest kategorycznie nie. NB2. Kupuje Boston phone cards za 5 dolarow, z czego jednym cugiem jest 90 minut telefonu do Polski (a jak pare telefonow to wyjdzie mniej, bo system nie liniowy). |